To wszystko mnie powoli zabija od srodka. On mieszka zagranica i od polowy maja gdy wyjechalam stamtad sie nie widzielismy, czesto do mnie (nas) dzwoni. Gdy dzwoni w obecnosci swojej ukochanej jest szorstki a gdzy dzwoni jak jest sam jest bardzo wylewny. Wiem ze jestem glupia i naiwna ale bywaja dni ze mysle ze on zaluje tego co zobil. Mam pytanie co sądzicie na ten temat. Kiedy w moim związku się popsuło do reszty. Po tym jak znalazłem w nie używanej komórce żony, MMS z pożegnaniem do ukochanego i świat nagle się zawalił. Odkryłem że żona(sprawa nr 1 w styczniu). Miła konta na co najmniej 4 portalach randkowych. Czy to jest zdrada emocjonalna. Witam Proszę doradźcie coś Jestem po ślubie 8 lat. Przez ten czas bywało różnie czasem dobrze czasem źle ale zawsze się kochaliśmy i wspieraliśmy. Od jakiegoś czasu zaczęło być źle. Rozwód-co dalej? Witam wszystkich forumowiczów i proszę o pomoc!Odbyla sie pierwsza rozprawa rozwodowa.Powodka wniosla pozew o: - rozwod bez orzekania winy, - powierzenie tylko jej wladzy rodzicielskiej, - ustalenie i zabezpieczenie alimentow. Ani jednego slowa o kontaktach Forum Społeczeństwo Rozwód..i co dalej? ZMIEŃ nijako - co to zawody sportowe???Jestem w trakcie rozwodu, oboje Cz, 23-11-2017 Forum: Rozwód..i co dalej? - zmiana nazwiska po rozwodzie zmiana nazwiska po rozwodzie kodeksie rodzinnym który obowiązywał w Polsce do 1945r. był zapis,że kobieta po rozwodzie automatycznie powraca do swego panieńskiego nazwiska ,a jeśli chce zatrzymać "mężowskie" musi to uzasadnić (np.pod tym nazwiskiem publikowała . Rozpad lub rozwód mogą być jednym z najbardziej stresujących i emocjonalnych doświadczeń w życiu. Niezależnie od przyczyny rozpadu rozpad związku może wywrócić cały świat do góry nogami i wywołać różnego rodzaju bolesne i niepokojące emocje. Oprócz żalu z powodu utraty związku, możesz czuć się zagubiony, odizolowany i pełen obaw o przyszłość. Ale jest wiele rzeczy, które możesz zrobić, aby poradzić sobie z bólem, przejść przez ten trudny czas, a nawet przejść przez to z odzyskanym poczuciem nadziei i optymizmu. Dlaczego rozpad jest tak bolesny? Nawet jeśli związek przeżywa kryzys, rozwód lub rozpad może być bardzo bolesny, ponieważ reprezentuje stratę, nie tylko partnerstwa, ale także marzeń i zobowiązań, które wiązałeś z osobą. Na początku związki wywołują niesamowite emocje i nadzię na przyszłość. Kiedy związek zawodzi, doświadczamy głębokiego rozczarowania, stresu i żalu . Rozbicie lub rozwód sprawia, że wszystko jest zakłócone: rutyna i obowiązki, twój dom, twoje relacje z dalszą rodziną i przyjaciółmi, a nawet twoja tożsamość. Rozpad przynosi również niepewność co do przyszłości. Jak będzie wyglądało życie bez dotychczasowego partnera? Czy znajdziesz kogoś innego? Czy zostaniesz już sam? Te niewiadome często wydają się być gorsze niż bycie w nieszczęśliwym związku. Mój przykład dowodzi, że każda dusza wyposażona jest w busolę seryjnie, że możemy mieć ogromny pozytywny wpływ i to nie tylko na własne uczucia. Jeśli świadomie zmienimy przekonania, uczucia zmieniają się automatycznie, co natychmiast, na drodze telepatii, przekazywane jest otoczeniu. Istnieją oczywiście granice, nie da się wyczarować z niczego miłości czy sympatii ani np. na życzenie pozbyć wyrzutów sumienia. – Odrodzona po zdradzie – Hanna Lipińska Ten ból i niepewność oznaczają, że powrót do zdrowia po rozpadzie związku lub rozwodzie może być trudne i czasochłonne. Ważne jest to by się nie poddawać i nie załamywać. Warto wierzyć, że możesz i przeżyjesz to trudne doświadczenie i zaczniesz żyć jako silniejsza i mądrzejsza osoba. Radzenie sobie z rozpadem związku lub rozwodem Masz prawo do różnych uczuć i emocji. To normalne, że czujesz się smutny, zły, wyczerpany, sfrustrowany i zdezorientowany – a te uczucia mogą być intensywniejsze. Możesz również czuć niepokój o przyszłość. Pamiętaj, że takie reakcje będą z czasem zmniejszą się i nawet całkowicie ustąpią. Nawet jeśli związek był niezdrowy, przyszłość może wydawać ci się przerażająca i jest to całkiem normalne. Daj sobie czas Daj sobie czas. To normalne, że przez jakiś czas spadnie ci ochota do niemal wszystkiego co do tej pory sprawiało Ci radość. Być może nie będziesz w stanie być wydajnym w pracy lub troszczyć się o innych dokładnie w taki sposób, jak oczekują od ciebie inni. Jesteś tylko człowiekiem, masz prawo do takiego stanu; daj sobie trochę czasu, aż wszystko wróci do normy. Nie przechodź przez to sam. Dzielenie się swoimi uczuciami z przyjaciółmi i rodziną może pomóc Ci przetrwać ten okres. Rozważ dołączenie do grupy wsparcia, w której możesz porozmawiać z innymi w podobnych sytuacjach. Izolowanie się może podnieść poziom stresu, zmniejszyć koncentrację i przeszkadzać w pracy i ogólnym zdrowiu. Nie bój się uzyskać pomocy, jeśli jej potrzebujesz. Pozwól sobie na odreagowanie straty smutkiem Smutek jest naturalną reakcją na stratę, a rozpad lub rozwód związku wiąże się z wieloma stratami: Utrata towarzystwa i wspólnych doświadczeń (które mogły, ale nie musiały być zawsze przyjemne) Utrata wsparcia, czy to finansowego, intelektualnego, społecznego, czy emocjonalnego Utrata nadziei, planów i marzeń (które mogą być nawet bardziej bolesne niż straty praktyczne) Pozwalanie sobie na odczuwanie bólu tych strat może być przerażające. Możesz obawiać się, że twoje emocje będą zbyt intensywne, by je znieść, lub że utkniesz w tym smutku na zawsze. Pamiętaj tylko, że żałoba jest niezbędna dla procesu leczenia. Ból smutku jest właśnie tym, co pomaga ci uwolnić się od starego związku by iść dalej. I nie ważne jak silny jest twój żal, nie będzie trwał wiecznie. Wskazówki dotyczące smutku po rozpadzie lub rozwodzie: Nie walcz ze swoimi uczuciami – To normalne, że masz wiele wzlotów i upadków i czujesz wiele sprzecznych emocji, w tym gniewu, urazy, smutku, ulgi, strachu i zamieszania. Ważne jest, aby zidentyfikować i uznać te uczucia. Podczas gdy te emocje będą często bolesne, próba ich stłumienia lub zignorowania tylko przedłuży proces żalu. Porozmawiaj o tym, jak się czujesz – Nawet jeśli trudno ci mówić o swoich uczuciach z innymi ludźmi, bardzo ważne jest znalezienie sposobu, aby to zrobić, gdy się smucisz. Wiedza o tym, że inni są świadomi twoich uczuć, sprawi, że poczujesz się mniej samotny z bólem jaki w tobie jest i pomoże ci się wyleczyć. Pisanie dziennika może być również pomocne dla ukojenia twoich uczuć. Wyrażaj swoje odczucia – wyrażenie swoich uczuć w pewien sposób cię wyzwoli, ale ważne jest, aby nie rozwodzić się nad negatywnymi uczuciami ani nie analizować zbytnio sytuacji, której się znalazłeś. Skupianie się na bolesnych uczuciach, takich jak wina, gniew i uraza, pozbawi cię cennej energii i powstrzyma cię od uzdrowienia i posuwania się naprzód. Pamiętaj, że życie toczy się dalej – kiedy angażujesz w inny związek, dajesz sobie nadzieje i na wspólne życie. Po rozwodzie nie zawsze jest to proste, ale nie niemożliwe. Dbanie o siebie po rozpadzie Rozwód to bardzo stresujące, zmieniające życie wydarzenie. Kiedy przechodzisz przez emocjonalne perypetie i borykasz się z poważnymi zmianami w życiu, najważniejsze jest to by o siebie zadbać. Napięcie i niepokój spowodowany poważnym rozpadem może sprawić, że będziesz psychicznie i fizycznie wyczerpany. Spróbuj odpocząć, zminimalizuj inne źródła stresu w swoim życiu i, jeśli to możliwe, zmniejsz obciążenie pracą. Nauka dbania o siebie może być jedną z najcenniejszych lekcji, jakich warto doświadczyć po tak traumatycznych przeżyciach. Gdy odczujesz emocje swojej straty i zaczniesz uczyć się na własnych doświadczeniach, możesz zdecydować się to by zadbać o siebie i nauczysz się dokonywać pozytywnych wyborów w przyszłości. Moja odpowiedź na pozew o rozwód – Aby w pełni zaakceptować rozpad, by móc spokojnie przejść dalej, musisz zrozumieć, co się stało. Im bardziej rozumiesz, w jaki sposób dokonane wybory wpłynęły na relację, tym lepiej będziesz mógł uczyć się na własnych błędach i unikać ich powtarzania w przyszłości. Staraj się nie rozwodzić nad tym, kto jest winny temu co się stało. Kiedy spojrzysz wstecz na relację, masz okazję dowiedzieć się więcej o sobie, o swoich relacjach z innymi i problemach, nad którymi musisz popracować. Jeśli jesteś w stanie obiektywnie zbadać własne wybory i zachowania, w tym powody, dla których wybrałeś swojego byłego partnera, być może zobaczysz, gdzie nastąpił błąd i następnym razem pomoże ci dokonywać lepszych wyborów. Post Views: 531 Widok Kobieta Temat dostępny też na forum: (7 lat temu) 5 maja 2015 o 14:28 Hej dziewczyny , chciałam się dowiedzieć jak sobie radzicie po rozwodzie? Po jakim czasie udało wam się wszystko ułożyć od nowa? 0 0 ~Mikronezja (7 lat temu) 5 maja 2015 o 15:35 A co rozumiesz pod słowami "ułożyć od nowa"? 2 1 ~ala (7 lat temu) 5 maja 2015 o 19:08 Dla mnie to ten moment, gdy przestaje się patrzeć w przeszłość, a zaczyna się myśleć o przyszłości. 3 0 ~Mikronezja (7 lat temu) 5 maja 2015 o 20:30 W moim przypadku od rozstania minął ponad rok, kiedy rzadziej niż częściej zaczęłam patrzeć w przeszłość. Ale myślę, że chyba nie da się tak całkiem wyeliminować z głowy tego, co było. 1 0 do góry Rzeszy ludzi rozwód wydaje się najlepszym rozwiązaniem w sytuacji nieudanego małżeństwa. Myślą: „Zakończę ten związek raz na zawsze i będę miał(a) święty spokój”. Niestety, rzeczywistość porozwodowa nie jest taka prosta jak się może wydawać. Niektórzy porównują rozstanie z żałobą, którą przeżywa się przynajmniej rok. Dla innych rozwodników minimalny czas leczenia ran to 5 lat, a jeszcze inni potrzebują całego życia, by pogodzić się z rozpadem małżeństwa. Jakie konsekwencje niesie ze sobą rozwód? Kiedy zacząć myśleć o nowym związku? A może pozostać dożywotnim singlem? Zobacz film: "Pomysły na wspólne, rodzinne spędzanie czasu" spis treści 1. Nowy związek po rozwodzie 2. Rozwód a dzieci 3. Po rozwodzie 1. Nowy związek po rozwodzie Według badań amerykańskiej psycholog, Judith S. Wallerstein, która zainteresowała się tematem rozwodów i życia po rozwodzie, wynika, że co trzecia kobieta i co czwarty mężczyzna uznają rzeczywistość porozwodową za smutną i bez satysfakcji. 50% rozwiedzionych kobiet i co trzeci rozwodnik deklarują, że są szczęśliwsi po rozstaniu, zwłaszcza gdy udało im się stworzyć udany związek z nowym partnerem. Niestety, dla pozostałej połowy kobiet i 2/3 rozwiedzionych facetów trauma rozwodu trwa 10-15 lat i wcale nie oznacza zniknięcia bólu ani cierpienia. Może rozwody w Polsce nie są aż tak „powszechne” jak w Ameryce, to jednak wnioski z badań amerykańskiej psycholog pokrywają się z obserwacjami polskich terapeutów. Polscy specjaliści potwierdzają, że około połowa rozwodników znajduje szczęście w drugim związku. Są jeszcze na tyle młode, że nie wypadły z rynku matrymonialnego i nie są jeszcze tak bardzo poranione przez życie, jak starsze kobiety rozwodniczki. Okazuje się, że panie, które rozwiodły się po 40. roku życia, nie zawarły po raz wtóry związku małżeńskiego. Poświęciły się dla dzieci, za bardzo utożsamiły swoje życie z pierwszym małżeństwem, tak że nie wyobrażały sobie bycia z innym mężczyzną. Dla wielu z nich rozwód wcale nie oznaczał zakończenia związku. Dla jeszcze innych rozwodników rozpad małżeństwa to łzy, samotność i depresja. Rozwód wyraźnie odbija się na zdrowiu – rozwodnicy są bardziej narażeni na przedwczesne zgony ze względu na spadek odporności, nadużywanie alkoholu, palenie papierosów i przygodne kontakty seksualne. 2. Rozwód a dzieci Rozwód niewątpliwie przeżywają sami zainteresowani, czyli rozwodnicy, ale największą traumę noszą dzieci. Dla maluchów rozstanie rodziców jawi się jako coś odwracalnego, do naprawienia i bardzo długo żyją nadzieją, że wszystko wróci do „normy”. Dla dorosłych rozstanie jest szansą na kolejny udany związek, dla dzieci rozwód rodziców to żadna szansa. Większość szkrabów bardzo źle znosi rozstanie mamy i taty. Co prawda, podkreśla się zalety rozwodów w sytuacji, kiedy dziecko w rodzinie doznawało krzywd i cierpień z powodu alkoholizmu czy przemocy domowej. Rozwód może być wówczas metodą na zakończenie rodzinnego koszmaru. W większości przypadków jednak rozwód to ogromny szok dla dziecka, które zaczyna się obwiniać za rozpad związku swoich opiekunów. Nie da się przejść przez rozwód bez szwanku. Nawet jeśli dziecko nie daje po sobie poznać, że przeżywa rozstanie rodziców, to w głębi jego serca dzieją się rzeczy nie do wyobrażenia. Dla rodziców rozwód to rodzaj „przesiadki”, co prawda bolesnej, ale „przesiadki”. Dla dziecka rozwód to amputacja, chaos i utrata połowy świata. Zawiedli ci, którzy zawieść nie powinni. Destrukcji ulega struktura rodziny. Dzieci rozwiedzionych rodziców bardzo często mają problem w życiu dorosłym z założeniem własnych satysfakcjonujących związków. Dzieci odreagowują rozstanie rodziców w różny sposób – zaczynają wagarować, uciekać z domu, moczyć się, jąkać się, mieć kłopoty ze snem, dopadają ich dziwne lęki, smutek, apatia, wdają się w czyny chuligańskie, sięgają po używki, buntują się albo wycofują z kontaktów z rówieśnikami i zamykają się w sobie. Poza tym, bardzo często dzieci są zaprzęgane w konflikt okołorozwodowy między matką a ojcem. Wchodzą w różnego rodzaju koalicje, stają się „kartą przetargową” w sporach o podział majątku czy kwestie płacenia alimentów. Przeżywają konflikt lojalności, gdyż nie wiedzą, za kim mają się na dobrą sprawę opowiedzieć. Matka mówi o ojcu – „drań”, ojciec o matce – „zołza”. Dziecko czuje się nierozumiane, a z czasem może stracić kontakt i z „nadopiekuńczą matką”, z którą mieszka pod jednym dachem, i z „niedzielnym tatusiem”, który jest tzw. „ojcem dochodzącym”. Dzieci w trakcie rozwodu rodziców są delegowane do różnych ról, których podejmować nie powinny. Stają się nianiami młodszego rodzeństwa, spowiednikami rodziców, informatorami, szpiegami, wspólnikami itp. Nie można żyć iluzją, że rozwód to idealne wyjście, także dla dzieci. To nieprawda. Trzeba starać się jednak z całych sił, by zaoszczędzić szkrabom rozwodowych blizn, których nie da się usunąć żadnym laserem. 3. Po rozwodzie Na początku rozpadu każdego związku są łzy, smutek, żal, poczucie upokorzenia, pragnienie zemsty. W głowie kłębi się setka pytań: Czemu nam się to przytrafiło? W czym zawiniłam? Dlaczego odszedł? Jak ja sobie teraz poradzę? Gdzie będę mieszkać? Z czego zapłacę rachunki? Jak rozwiązać sprawę opieki nad dziećmi? Po szoku i pragnieniu bycia samemu przychodzi czas na to, by powoli zacząć wierzyć, że rozwód to nie koniec świata, że z czasem wszystko się poukłada. Nie warto walczyć z emocjami. Najlepiej to wypłakać i wykrzyczeć. Dobrze, kiedy w trudnym momencie życiowym można liczyć na wsparcie bliskich i przyjaciół. Kiedy zwykła rozmowa z przyjaciółką nie pomaga, można zwrócić się o fachową pomoc do psychoterapeuty, tym bardziej, kiedy pojawiają się inne kłopoty, np. problemy ze snem, częstsze zaglądanie do kieliszka, lęk, brak apetytu, poczucie niższości. Po przeżyciu traumy rozwodu warto otworzyć się na nowe związki i zacząć myśleć o przyszłości. Nie chodzi o to, by rzucać się w wir romansów, ale by zadbać o swój wygląd zewnętrzny, być dla siebie atrakcyjną, kupić sobie nowy ciuch, chodzić na spotkania towarzyskie organizowane przez znajomych. Może za rogiem czai się miłość? Warto dać sobie szansę, a przede wszystkim pamiętać o tym, że o wartości człowieka nie świadczy fakt, czy jest się w związku, czy nie. Najważniejsze, by być w zgodzie z samym sobą. polecamy Artykuł zweryfikowany przez eksperta: Mgr Kamila Drozd Psycholog społeczny, autorka wielu publikacji dotyczących rozwoju osobistego oraz warsztatów z doradztwa zawodowego i komunikacji międzypłciowej. Pani Moniko, pragnę Panią uspokoić pisząc, że postawa reprezentowana przez Pani męża nie odbiega od postaw wielu innych Panów, którzy jednak w toku sprawy sądowej byli bardzo ładnie hamowani w swych wywodach przez sąd. Często ich roszczenia wobec małżonek pozostawały w czterech ścianach domu, bo już na sali sądowej byli oni wyciszeni i nie potrafili w prawidłowy sposób przedstawić swoich racji. Natomiast proszę zwrócić uwagę, że pozew o rozwód zaskoczył Pani męża. Nie można więc się mu dziwić, że zareagował rozdrażnieniem. Być może już po kilku dniach stwierdzi on, że jednak przygotuje odpowiedź na pozew, w której przedstawi swoje racje. Natomiast jeśli Pani mąż nie odpowie na zobowiązanie sądu do złożenia odpowiedzi na pozew, może zamknąć sobie drogę do składania kolejnych wniosków dowodowych. Konsekwencją braku przygotowania odpowiedzi na pozew, może być bowiem uznanie przez sąd, że pozwany uznaje pozew i przyjmuje twierdzenia strony powodowej. Kwestią istotną jest jednak ustalenie, czy mąż został zobowiązany do złożenia odpowiedzi na pozew, czy tylko pouczony o prawie do złożenia odpowiedzi na pozew rozwodowy. Bo jeśli nie było to jednak zobowiązanie, lecz pouczenie brak odpowiedzi może nie wywołać żadnych skutków. Dodam jeszcze, że z doświadczenia zawodowego wiem, że dziś zajęte przez Pani męża stanowisko w sprawie nie musi mieć większego znaczenia. Otwierając rozprawę sąd i tak rozpyta Panią i męża o takie kwestie, jak stanowisko co do rozwodu, winy, władzy rodzicielskiej. Mało również prawdopodobne by sprawa sądowa zakończyła się na pierwszej rozprawie. 304 ppt Ten temat ma: Wyświetleń18 tys. Odpowiedzi118 Ocen na +0 304 ppt ? 12345678następne Rozwód... i co dalej? Napisał(a): Gość - Środa, 17 kwietnia 2013 (14:51) Rozwiodłem się po 5 latach małżeństwa. Mówi się, że faceci są silni i owszem byłem, nie przejmowałem się zbytnio tą sytuacją, byłem pewien, że nie chcę żyć z kobietą, której już nie znam. Ze złośnicą, z dziewczynką, której nic nie pasuje, która ciągle tylko robi mi na złość. Zapomniałem o tym, co dobre. Teraz wracam do pustego mieszkania, bo musiałem się oczywiście wyprowadzić i jestem sam ze swoimi myślami i przychodzą do mnie właśnie te dobre rzeczy. Rozwód siada mi na psychę, boje się myśleć o przyszłości, choć te myśli same mi się pchają do głowy. Nie wiem, czy uda mi się jeszcze kogoś znaleźć. Troche sie obwiniam tez za to co sie stało. Wiem, jestem facetem, powinienem to ogarnac, ale jakoś nie mogę. Taka pustka, brak sensu... Jest tu ktoś z podobną sytuacją? Re: Rozwód... i co dalej? Napisał(a): gość - Środa, 17 kwietnia 2013 (15:05) Tylko po pięciu? Co mają powiedzieć Ci, którzy stracili rodzinę po 14 latach? Zajmij się zdobyciem kasy na to co lubisz najbardziej. A kiedy już to osiągniesz, to nie będziesz się przejmował tą drugą połową gatunku ludzkiego, albo jego przedstawicielki będą Ci usługiwać. Taka jest brutalna prawda. Re: Rozwód... i co dalej? Napisał(a): Gość - Środa, 17 kwietnia 2013 (15:32) Piszesz, że kiedy wracasz do pustego mieszkania, to przychodzą do ciebie właśnie te dobre rzeczy, o których zapomniałeś... Na pewno już wiesz, co sprawiło, że o tym zapomniałeś, więc zrób użytek z tej wiedzy, tego co minęło już nie wskrzesisz, ale to dobry bagaż na przyszłość. Samotność jest złym doradcą, więc bądź ostrożny, przy wyborze kolejnej partnerki życiowej, bo po twojej wypowiedzi, może się nagle znaleźć tłum pocieszycielek. ;o> Rozwód nie jest końcem świata, więc dalej żyj, kochaj i pracuj. Do wszystkiego można się przyzwyczaić, do nieobecności drugiej osoby też. Reklama Re: Rozwód... i co dalej? Napisał(a): gość - Piątek, 19 kwietnia 2013 (06:41) Nie jesteś sam ja rozwiodłem się już cztery lata temu po 20 latach bycia razem i nadal nie mogę jakoś sobie z tym poradzić ale pozostałem w domu a ona wyprowadziła się do innego owszem nie mieszkam sam bo od tego czasu jest ze mną syn nawet nie chciał słyszeć żeby iść z matką. Moje jedyne zajęcie obecnie to praca i syn chociaż on jest już prawie ze mieszkam pod dużym miastem to zaszyłem się chyba całkowicie w moim domu i ogrodzie a wieczory spędzam przed tv i można powiedzieć że tak w jest to jak pomyślę sobie że całkiem zostanę z tym wszystkim sam Re: Rozwód... i co dalej? Napisał(a): asz - Piątek, 19 kwietnia 2013 (06:54) chlopie przyprowac sobie nowa i ci szybko przejdzie ja tez tak zrobilem dam ci rade nigdy sie niezen traktuj baby jak kochanki to bedom ci jadly z reki baby sa pazerne tylko na forse sa gowno warte Reklama Re: Rozwód... i co dalej? Napisał(a): Gość - Piątek, 19 kwietnia 2013 (07:57) asz chlopie przyprowac sobie nowa i ci szybko przejdzie ja tez tak zrobilem dam ci rade nigdy sie niezen traktuj baby jak kochanki to bedom ci jadly z reki baby sa pazerne tylko na forse sa gowno warteMoże ciebie tylko takie chciały. Nie uogólniaj. Re: Rozwód... i co dalej? Napisał(a): Gość - Piątek, 19 kwietnia 2013 (08:18) kubaoper Rozwiodłem się po 5 latach małżeństwa. Mówi się, że faceci są silni i owszem byłem, nie przejmowałem się zbytnio tą sytuacją, byłem pewien, że nie chcę żyć z kobietą, której już nie znam. Ze złośnicą, z dziewczynką, której nic nie pasuje, która ciągle tylko robi mi na złość. Zapomniałem o tym, co dobre. Teraz wracam do pustego mieszkania, bo musiałem się oczywiście wyprowadzić i jestem sam ze swoimi myślami i przychodzą do mnie właśnie te dobre rzeczy. Rozwód siada mi na psychę, boje się myśleć o przyszłości, choć te myśli same mi się pchają do głowy. Nie wiem, czy uda mi się jeszcze kogoś znaleźć. Troche sie obwiniam tez za to co sie stało. Wiem, jestem facetem, powinienem to ogarnac, ale jakoś nie mogę. Taka pustka, brak sensu... Jest tu ktoś z podobną sytuacją? Ja nie jestem z podobną sytuacją, ale napiszę co myślę. Zastanów się jak to się stało, że ta księżniczka z którą się ożeniłeś stała się złośnicą i dziewczynką, której nic nie pasuje. Ona raczej nie brała z Tobą ślubu po to, żeby się rozwodzić. Coś zrobiłeś nie tak. Albo dałeś się nabrać przed ślubem, albo sam taką ją wybrałeś, albo przy Tobie zmieniła się na gorsze. Jeśli jej przysięgałeś miłość dopóki śmierć was nie rozłączy, to złamałeś przysięgę, a tak nie zachowują się honorowi faceci. Może da się to jeszcze odkręcić. Jeśli chodzi tylko o to, że jej nic nie pasuje i robi Ci na złość to zdecydowanie za wcześnie się poddałeś i zbyt łatwo chciałeś się z tego wykręcić. Mogła się tak zachowywać z tysiąca różnych powodów i wcale to nie znaczy, że musiało przestać jej zależeć na waszym małżeństwie. Reklama Re: Rozwód... i co dalej? Napisał(a): gość - Piątek, 19 kwietnia 2013 (08:25) asz chlopie przyprowac sobie nowa i ci szybko przejdzie ja tez tak zrobilem dam ci rade nigdy sie niezen traktuj baby jak kochanki to bedom ci jadly z reki baby sa pazerne tylko na forse sa gowno warteBoże ale mnie wkurza jak wy wiecznie narzekacie na te kobiety!!! Ale do dup...są wam jednak potrzebne co??? Jak żeś taki mądry to jedź na ręce do końca życia...ona nigdy cię nie zawiedzie.... Re: Rozwód... i co dalej? Napisał(a): gość - Piątek, 19 kwietnia 2013 (08:30) podpisuję się pod cenną radą dojrzalej osoby i zazdroszczę osobie która Cię ma.... Re: Rozwód... i co dalej? Napisał(a): gość - Piątek, 19 kwietnia 2013 (08:39) Wróć do tego co było przed ślubem. Na pewno masz jakieś pasje, znajomych, ciekawość świata i ludzi... Nawet będąc sam w domu nie będziesz się czuł samotny kiedy myśli zaprzątają nowe wyzwania i chęć ich realizacji. Sam jestem w trakcie rozwodu i nie mogę się wprost doczekać jego zakończenia. Pracuję nad sobą, biorę od miesięcy regularny udział w sesjach terapeutycznych, mam liczne zainteresowania, a w związku z zaistniałą sytuacją i obowiązkiem poświęcenia większej uwagi dziecku stałem się domatorem. Właśnie w domu realizuje swoje zainteresowania, które trudno rozwijać po za nim. Jestem gotowy na konsekwencje związane z rozwodem bo przekuwam traumatyczne doznania związane z nielojalnością i niegodziwością małżonki w siłę i rozwój. Pozdrawiam i życzę odnalezienia się w nowej sytuacji! Re: Rozwód... i co dalej? Napisał(a): AleksandraKa - Piątek, 19 kwietnia 2013 (08:40) gość (...) jest ze mną syn (...). Moje jedyne zajęcie obecnie to praca i syn chociaż on jest już prawie ze mieszkam pod dużym miastem to zaszyłem się chyba całkowicie w moim domu i ogrodzie a wieczory spędzam przed tv i można powiedzieć że tak w kółko.(...) To tak, jakbym czytała o sobie... Re: Rozwód... i co dalej? Napisał(a): gość - Piątek, 19 kwietnia 2013 (09:05) Również jestem po rozwodzie od ponad roku, czego cholernie zaluje, nadal kocham ta moja druga polowke, zalezy mi na niej, kiedy opadly juz te zle emocje, wiem ze stracilem cos, kogos waznego i bardzo chcialbym to naprawic, tylko jak? Re: Rozwód... i co dalej? Napisał(a): Gość - Piątek, 19 kwietnia 2013 (09:08) Grzesiek0 kubaoper Rozwiodłem się po 5 latach małżeństwa. Mówi się, że faceci są silni i owszem byłem, nie przejmowałem się zbytnio tą sytuacją, byłem pewien, że nie chcę żyć z kobietą, której już nie znam. Ze złośnicą, z dziewczynką, której nic nie pasuje, która ciągle tylko robi mi na złość. Zapomniałem o tym, co dobre. Teraz wracam do pustego mieszkania, bo musiałem się oczywiście wyprowadzić i jestem sam ze swoimi myślami i przychodzą do mnie właśnie te dobre rzeczy. Rozwód siada mi na psychę, boje się myśleć o przyszłości, choć te myśli same mi się pchają do głowy. Nie wiem, czy uda mi się jeszcze kogoś znaleźć. Troche sie obwiniam tez za to co sie stało. Wiem, jestem facetem, powinienem to ogarnac, ale jakoś nie mogę. Taka pustka, brak sensu... Jest tu ktoś z podobną sytuacją? Ja nie jestem z podobną sytuacją, ale napiszę co myślę. Zastanów się jak to się stało, że ta księżniczka z którą się ożeniłeś stała się złośnicą i dziewczynką, której nic nie pasuje. Ona raczej nie brała z Tobą ślubu po to, żeby się rozwodzić. Coś zrobiłeś nie tak. Albo dałeś się nabrać przed ślubem, albo sam taką ją wybrałeś, albo przy Tobie zmieniła się na gorsze. Jeśli jej przysięgałeś miłość dopóki śmierć was nie rozłączy, to złamałeś przysięgę, a tak nie zachowują się honorowi faceci. Może da się to jeszcze odkręcić. Jeśli chodzi tylko o to, że jej nic nie pasuje i robi Ci na złość to zdecydowanie za wcześnie się poddałeś i zbyt łatwo chciałeś się z tego wykręcić. Mogła się tak zachowywać z tysiąca różnych powodów i wcale to nie znaczy, że musiało przestać jej zależeć na waszym zastanów sie o czym ty piszesz czy Tobie sprawia przyjemność dręczenie ludzi przez prawienie tego typu morałów. Co Ty w ogóle wiesz o realiach życia Czy ty sobie zdajesz sprawę z tego jakie życie jest brutalne. Możesz dawać tego typu rady ludziom za których rodzice cały czas myślą i ty chcesz dla nich być mentorem czy Ty nie umiesz samodzielnie myśleć chcesz się pochwalić wiedzą książkową czy jesteś fanem romansów i harlekinów w których każdy związek kończy się happy realne życie różni się od tego opisywanych w romansidłach każdy musi się zmierzyć ze swoimi problemami w realu. Nie ma uniwersalnej recepty na indywidualne trudności co u jednego sprawdziło się to u innego nie zda egzaminu Czy ty w ogóle jesteś żonaty Re: Rozwód... i co dalej? Napisał(a): Gość - Piątek, 19 kwietnia 2013 (09:39) misza55 Człowieku zastanów sie o czym ty piszesz czy Tobie sprawia przyjemność dręczenie ludzi przez prawienie tego typu morałów. Co Ty w ogóle wiesz o realiach życia Czy ty sobie zdajesz sprawę z tego jakie życie jest brutalne. Możesz dawać tego typu rady ludziom za których rodzice cały czas myślą i ty chcesz dla nich być mentorem czy Ty nie umiesz samodzielnie myśleć chcesz się pochwalić wiedzą książkową czy jesteś fanem romansów i harlekinów w których każdy związek kończy się happy realne życie różni się od tego opisywanych w romansidłach każdy musi się zmierzyć ze swoimi problemami w realu. Nie ma uniwersalnej recepty na indywidualne trudności co u jednego sprawdziło się to u innego nie zda egzaminu Czy ty w ogóle jesteś żonatyJa coś wiem o realiach życia i w coś wierze, Ty wiesz coś innego i masz inny pogląd. Piszę to co uważam za najlepsze rozwiązanie na podstawie własnych doświadczeń, ale też doświadczeń innych (również książkowych). Najlepsze nie znaczy najłatwiejsze. Życie bywa brutalne i można na to zareagować ucieczką, albo stawieniem temu czoła. Jeśli raz uciekniesz z pola walki, to może szybko to stać się twoim nawykiem, a słabi obrywają od życia mocniej. Dotyczy to szczególnie facetów. Ludzie, którzy raz się rozwiedli o wiele częściej rozwodzą się ponownie niż reszta. Wierze też w sens dotrzymywania danego słowa i w to, że miłość to nie jest uczucie (jak mam wrażenie uważasz), ale postawa wobec drugiego człowieka. Re: Rozwód... i co dalej? Napisał(a): gość - Piątek, 19 kwietnia 2013 (09:41) Czytam te wasze porady i współczuję,ale tylko dlatego że zaczeło docierać do ciebie że coś jednak było nie tak z twojej że wracają te fajne momenty waszego wspólnego życia świadczy o tym że byłeś szczęśliwy z tą stawiac sie i pokazywać swoja dume powinieneś coś zmienić w swoim rady typu;traktuj baby jak kochanki,bo tylko kasa sie dla nich liczy-to podpucha,która do nikąd nie prowadzi jesli sumienie podrzuca ci stare złośnica jak nazywasz swoja byłą żonę-morze miała powody by taką się nie zmienia sie swoje życie,aby takich samych błędów nie popełniać,aby następna kobieta nie dostawała kopa za to że poprzednia była ''nie posłuszna''Kobiety wbrew niektórym opinią bawidamków,to mądrę istoty,porzebują jedynie dużo czułości i « Wróć do tematów 12345678następne Użytkownicy poszukiwali rozwód i co dalej po rozwodzie i co dalej rozwod i co dalej forum rozwód i co dalej rozwód dalej nie moge doczekac sie rozwodu rozwód co dalej rozwdi facet po rozwodzie forum rozwd i co dalej forum

rozwód i co dalej forum