Co zrobic zeby stracic glos lub miec chrypke? 2016-09-18 16:09:42; co zrobic zeby na chwile stracic przytomnosc ? ^.^ 2010-03-11 17:38:06; Co moge zrobic zeby stracic energie i zeby mi sie chcialo spac 2020-06-19 22:54:18; co zrobic zeby stracic pzytomnosć w szkole? 2010-01-29 17:02:16; Co zrobic zeby przytomnosc stracic 2011-11-29 21:42:55 Gdy dziewczyna była dla tylko koleżanką, zachowywałem się normalnie. Nie byłem nieśmiały. Gdy jednak nasza relacja miała szansę zmienić się na coś więcej, dostawałem tego paraliżu. Co zrobic zeby wlosy przestaly sie krecic ? 2010-06-15 13:04:19; Co zrobic zeby strzelac bramki? 2011-07-06 09:18:41; Blagam pomóżcie!!!! Co zrobic by wlosy przestaly wypadac? 2016-10-16 20:08:58; Co zrobic zeby przestaly mnie bolec nogi? 2012-02-29 20:26:29; co zrobic zeby kolezanki przestaly mnei obgadywac? 2010-06-19 15:14:46; Co zrobic Co mam zrobic Zeby wiedzial jak mi na nim zalezy? 2012-05-19 20:37:48; jak moge zrobic zeby dziewczyna mie pokochala 2006-12-18 11:43:57; Jak można zrobic dobre sciągi zeby pani nie widziała;D ? 2011-03-23 23:03:32; Jak zrobic zeby brzydka dziewczyna sie odkochala 2012-02-18 20:27:29; Co mam zrobic zeby zauważył ze mi na nim zalezy Co Musze Zrobic Zeby Dziewczyna Mnie Pocałowała 2009-02-27 18:52:04; Co mam zrobic zeby dziewczyna mnie pocałowała? 2010-05-14 17:51:08; Co zrobić żeby moja przyjaciólka mnie pocałowała? 2010-03-20 12:05:01; Co zrobic aby dziewczyna mnie pocałowała? 2013-12-13 09:25:56; Co mam zrobić,żeby koleżanka mnie pocałowała? 2010-02-19 22 Co robić żeby dziewczyna mnie pocałowała lub przytuliła? 2011-06-10 21:24:06; ile mieliście lat jak chłopak/ dziewczyna was pocałował/ pocałowała? 2010-02-24 17:35:44; Co mam zrobic zeby dziewczyna mnie pocałowała? 2010-05-14 17:51:08; Chłopaki co byście zrobili gdyby ładna dziewczyna was pocałowała? 2011-05-22 11:36:15 . Przeczytaj ten artykuł, jeśli chcesz, aby kobiety bardziej zainteresowały się Tobą. Zobaczysz, że jest to dużo prostsze, niż Ci się wydaje. Przeczytaj ten artykuł, jeśli chcesz, aby kobiety bardziej zainteresowały się Tobą. Zobaczysz, że jest to dużo prostsze, niż Ci się chcę Ci powiedzieć o czymś na temat kobiet, o czym wielu mężczyzn nie ma pojęcia. Tylko ten jeden fakt sprawia, że wielu mężczyzn nie ma szans na zdobycie wymarzonej dziewczyny. Chodzi o bycie wyzwaniem to jedna z najważniejszych rzeczy, jaką możesz zrobić, aby odróżnić się od reszty mężczyzn. Nawet jeśli do tej pory byłeś dla niej powietrzem, możesz sprawić aby dziewczyna zaczęła coś do Ciebie czuć. Za chwilę pokażę Ci dokładnie, co robić, aby być „wyzwaniem” dla kobiety. Przekonasz się, że te techniki możesz użyć dosłownie wszędzie i na każdej dziewczynie: w barze, gdy widzisz ją po raz pierwszy dziewczynę albo w szkole, na koleżance. Oto jeden z największych błędów, który popełniają mężczyźni Znasz „łatwe” dziewczyny? Chodzi mi o takie dziewczyny, które zawsze są chętne (nie chodzi tylko o seks) i dostępne. Przyjdą gdzie chcesz, żeby przyszły. Zrobią, co chcesz żeby robiły. Chyba rozumiesz, o co mi chodzi? Interesują Cię na poważnie takie dziewczyny? Czy taka „łatwa” dziewczyna to twój ideał?No właśnie. Kłopot w tym, że większość facetów jest „łatwa”. Kobieta może ich mieć, gdzie chce, kiedy chce i jak chce. Zrobią wszystko, czego ona chce i będą jeszcze jej „łatwym” facetem to przeciwieństwo bycia wyzwaniem i ogromny błąd, który sprawia, że dziewczyna zalicza Cię do rodzaju facetów, którymi nie jest zainteresowana Jak bycie wyzwaniem Wygląda w praktyce? I teraz pojawia się problem. Jak być wyzwaniem? Można przecież bardzo łatwo przegiąć i stać się bardzo aroganckim myśląc, że o to chodzi w byciu wyzwaniem. Uwierz mi, że chodzi o to, aby sobie wmawiać, że kobiety „nie są mnie godne i muszą o mnie walczyć”. Nie na tym polega bycie wyzwaniem. Nie chodzi tutaj przesadną pewność siebie i arogancje. Chodzi bardziej o zachowania pokazujące, że nie jesteś jednym z tych łatwych facetów. Jak to się robi? Oto kilka przykładów na początek: - Nie zawsze oddzwaniasz albo czasami nie dzwonisz, mimo że obiecałeś. - Czasami nie masz czasu, żeby się spotkać. - Dziewczyna nie wie czy ją tylko lubisz czy chcesz od niej coś więcej Widzisz większość kobiet nie jest przyzwyczajona do takiego zachowania u faceta. Zwykle to one nie oddzwaniają albo odwołują spotkania. Kiedy więc spotykają chłopaka, który zaczyna się zachowywać inaczej, to od razu staje się inny od reszty. Dlaczego tak się dzieje? Przede wszystkim dlatego że się odróżnia się on od innych facetów. Nagle ktoś zachowuje się inaczej od reszty, a wiadomo, że kobiety chcę kogoś wyjątkowego/różnego od innych. Dwa, że ona nie jest przyzwyczajona do tego, że nie panuje nad sytuacją. Zaczyna dziwnie się czuć i myśleć o facecie, czemu tak robi, a to z kolei rozbudza w niej zainteresowanie. Może teraz przychodzi Ci na myśl pytanie. „Ale co zrobić, jeśli dziewczyna w ogóle nie jest mną zainteresowana. Przecież żaby być dla niej wyzwaniem to musi mnie, choć trochę lubić”. Nie! Prawda jest taka, że dziewczyna może Cię nie znać, ale jeśli będziesz się zachowywał jak mężczyzna, który jest dla niej wzywaniem, to natychmiast wzbudzisz w niej zainteresowanie. Jak pokazać, że jesteś wzywaniem od samego początku? Wszystko rozchodzi się pokazanie się, jako wyzwanie od samego początku w normalnych z pozoru sytuacjach. Pokaże Ci teraz trzy takie sposoby, które pomogą Ci zrozumieć o co chodzi w byciu wzywaniem. Dodatkowo gwarantuje Ci, że te techniki wzbudzą w dziewczynie zainteresowanie. 1. Bądź dla niej zagadką – nie okazuj zainteresowania. Chodzi tutaj głównie o przełamanie pewnych schematów. Przykładowo nie przedstawiaj się jej pierwszy. Zrób to dopiero, kiedy zapyta. Niech się postara. Unikaj pytań łajzy w stylu: „Masz chłopaka?”, „Sama tu przyszłaś?”, „Chcesz ze mną pogadać?”, „Masz ochotę na drinka?”Nie spędzaj zbyt dużo czasu przy niej i nie poświęcaj jej zbyt dużo uwagi. 2. Niech się postara. Postaraj się, żeby to ona gdzieś lub na coś Cię już gdzieś Cię zaprosi to odrzuć pierwszą propozycję. Nie bądź łatwym/zdesperowanym facetem, który łapie za każdą okazję. Jeśli zapyta czy wpadniesz na jej imprezę odmów/przełóż podając jakiś logiczny powód. Chodzi o to abyś nie był jak piesek, który czeka, aż pani nagrodzi o w jakiś sposób. Niech ona stara Ci się zaimponować. Zadawaj jej podchwytliwe pytania, dzięki którym będzie chciała Ci udowodnić, że jest fajna. Przykładowo zapytaj się jej: „Czym się różnisz od innych dziewczyn?” „Co najbardziej ludziom/facetom/twoim znajomym podoba się w Tobie? Tylko nie mów wygląd” 3. Daj i zabierz. Drażnij ją Zrób coś, co wydaje się całkowicie nielogiczne. Przykładowo, kiedy fajnie się wam rozmawia itd. skończ to i zostaw ją. Zrób coś dziwnego jak objęcie jej ramieniem i jednoczesna rozmowa z kumplem jakbyś ją ignorował. Używaj słowa może. Przykładowo: ”Fajnie się rozmawiało… MOŻE później też się spotkamy…” Jeśli zacznie rozmawiać przez telefon przerywając waszą rozmowę – odejdź albo wyciągnij swój i zadzwoń do kumpla głośno mówiąc: „Wiesz co poznałem dziewczynę ale wydaje się trochę pogięta/nie wychowana…” Podsumowując: Żeby być wyzwaniem dla dziewczyny wcale nie musisz wyglądać jak aktor albo zarabiać milionów. Jedyne co musisz to znać pewne techniki i uzmysłowić sobie pewne fakty na temat myślenia kobiet. Jest tego trochę, ale jestem pewien, że się ich szybko nauczysz szczególnie, jeśli skorzystasz z mojego doświadczenia. Przez lata zdobywałem wiedzę, gromadziłem doświadczenie na temat zdobywania wymarzonej dziewczyny i dzielę się nią w moim blogu: Witajcie Netkobiety. Bardzo Was proszę o z dziewczyną już prawie 3 lata. Ja mam prawie 25, ona prawie 23 lata. Półtora roku temu miałem z nią również poważny problem (pisałem tutaj wątek i dzięki Wam skończyło się to happy endem). Przez ostatnie półtora roku była niesamowita sielanka, plany na przyszłość, ślub, zamieszkanie razem, dzieci, itd., itp., ale przejdę do w tym samym mieście. Moja dziewczyna przez ostatnie 2 lata mieszkała w mieszkaniu (jeden rok z koleżanką w jednym pokoju, drugi rok ze starszą babką, ale sama w pokoju). Od października zaczęła mieszkać w akademiku. Bardzo się bała tej zmiany, miała chwile zwątpienia, lecz byłem zawsze przy niej i byłem dla niej wsparciem. Na początku narzekanie, bo współlokatorka imprezowiczka. Imprezy 3-4x w tygodniu. Pod koniec października stwierdziła, że nienawidzi akademika i wytrzyma max do końca roku i się wyprowadza. Od połowy listopada zacząłem obserwować zachodzącą u niej "zmianę". Otóż, coraz częściej zaczęła imprezować, zaczęła być wulgarna. Nie podobało mi się to, więc jej delikatnie powiedziałem, że akademik ją zmienia i że powinna spróbować się trochę opamiętać i zmniejszyć częstotliwość imprezowania. Powiedziała mi, że odzyskuje stracony czas, bo przez ostatnie 2 lata prawie nic nie imprezowała i chce poczuć jeszcze ostatni raz w życiu tę nutkę młodości (jest na 4 roku studiów). Pomyślałem ok, niech dziewczyna się wybawi, nie będę jej przecież początku grudnia nastąpił prawdziwy negatywny przełom. Zaczęła pracować (praca do świąt - CODZIENNIE, nie chodziła do pracy tylko wtedy, jak miała zajęcia). Całkowicie przestała mieć dla mnie czas. Mimo, że była zmęczona, to jednak zamiast przyjść do mnie na noc, albo posiedzieć ze mną, zrelaksować się to ona twierdziła, że nie ma siły, ale jak w ten sam dzień była impreza to nagle odzyskiwała siły. Rzadkie telefony, za KAŻDYM razem pierwsza kończyła rozmowę, która zwykle trwała 2-3 minuty. Zaczęło mnie to bardzo irytować. Mówiłem jej, że akademik stał się ważniejszy ode mnie, że nie ma już wcale dla mnie czasu, nawet przed snem ciężko było nawiązać kontakt, bo była WIECZNIE ZMĘCZONA i kończyło się tylko na smsie "idę spać, dobranoc :*". Zacząłem wariować. Ostatnie 2-3 tyg to istna tragedia. Wytykałem jej wszystko co źle robi, narzucałem jej swoje zdanie cały czas, cały czas powtarzałem, że "widocznie ważniejszy akademik, niż chłopak, którego podobno kochasz". Mówiłem często: albo ja, albo akademik. Nie mogłem wytrzymać tego i wtedy pękło coś we mnie, przestałem się do niej odzywać. Zadzwoniła parę dni później z pytaniem, czy może przyjść do mnie po jakąś tam rzecz, to powiedziałem, że spoko. Jak przyszła, to wiadomo, zelżyło to wszystko, więc był śmiech, przytulaski, pocałunki. To był 21 21 grudnia do wczoraj się z nią nie widziałem, z racji tego, że nasze rodzinne miasta są trochę od siebie oddalone (ale tak było co roku i było ok). Znów pożarliśmy się zaraz przed świętami i znów jej wytykałem, że nie ma w ogóle dla mnie czasu. W wigilie wyszedłem z inicjatywą, ostudziłem trochę emocje i wreszcie napisałem jej, że chciałbym, żeby było tak jak kiedyś. Odpisała mi, że też by tego chciała. W święta dzwoniłem, pisałem. 28 grudnia napisała mi, że przelewa mi kasę (sytuacja: zbieraliśmy na wakacje i przelewałem jej kasę co miesiąc, bo ja bym pewnie nie odłożył i wiedziałem, że ona jest pewnikiem, że mogę jej zaufać i że mi tej kasy nie rozwali, oczywiście co miesiąc mnie dopingowała i mówiła, żebym przelewał), bo dla niej jest to zbyt duża odpowiedzialność i woli, żebym sobie zbierał sam. Bardzo mnie to zabolało. Zadzwoniłem do niej, powiedziałem, że bardzo się na niej zawiodłem, że myślałem, że na tym świecie tylko na nią mogę liczyć, a tu tak wielkie rozczarowanie. Powiedziałem także, że straciłem ochotę spędzić z nią sylwestra i że mam to w 4 literach. Rozłączyłem się. Napisała po paru godzinach, że wie, że spieprzyło się między nami, że ostatnio się bardziej męczymy, niż mamy z tego przyjemność, że mnie przeprasza, że zawiodła i że zasługuję na dużo więcej szczęścia niż jest w stanie mi tamtej pory cisza, nie odzywałem się, sylwestra spędziłem w gronie swoich znajomych. W Nowy Rok czułem się dziwnie, że zrobiłem błąd, że jednak mogłem iść z nią na tego sylwestra. Napisałem do niej. Dużo osób pewnie by powiedziało, że sfrajerzyłem, bo napisałem głównie to, że tęsknie za nią, że zawsze starałem się być dla niej dobry i nie wiem dokładnie gdzie zawiniłem. Nie odpisała nic. Nie wytrzymałem, poszedłem wczoraj wieczorem po pracy (a więc parę godzin temu) do niej na akademik. Ogromne było jej zdziwienie, że się pojawiłem. Na początku rozmawialiśmy o sylwestrze, o świętach, coś tam się pośmialiśmy. Po parunastu minutach przyszedł czas na poważną rozmowę. Powiedziała mi, że zagubiła się ta iskra, ta chemia między nami, że wiecznie chce jej coś narzucać (podała parę przykładów) i że strasznie ją to zaczęło męczyć, nawet do takiego stopnia, że już nie miała siły na kłótnie. Że przed świętami już nawet nie miała ochoty na spotkania ze mną, bo wiedziała, że będzie w kółko to samo. Że lepiej rozstać się już teraz, niż np. za 5-10 lat. Że musi to przemyśleć wszystko, bo ją nie interesują krótkotrwałe związki, bo liczyła na to, że jestem facetem na całe jej życie, ale że ma duże wątpliwości, bo skoro teraz jej tak wytykam i narzucam moje zdanie, to co będzie później, że się pozabijamy w końcu i zniszczymy sobie życie. Zacząłem oczywiście "frajerzyć" i jej zacząłem tłumaczyć, że to na pewno przejściowy stan, że też myślałem o tym narzucaniu się i sam to zauważyłem, że to zmienię. Zaczęły mi oczywiście kapać łzy z oczu. Ona siedziała jakby nieskruszona, 0 emocji, 0 łez, 0 czułości, nawet widziałem jak czasem podśmiechiwała się. Powiedziałem jej, że będę walczył o nią, bo ją bardzo kocham i że nie wyobrażam sobie być z inną dziewczyną. Powiedziała mi, że musi to wszystko przemyśleć i da mi znać w bliżej nieokreślonym terminie. Że chce zatęsknić, bo przez święta niespecjalnie tęskniła, choć czuła coś, tylko nie to, co zawsze. To jej tłumaczyłem, że pewnie przez to, że się ostro pożarliśmy (bo u mnie np. w nowym roku tęsknota przyszła, ale ze zdwojoną siłą, bo wszystko sobie przemyślałem). Pod koniec powiedziałem, że zanim wyjdę, to pragnąłbym ją przytulić. Przytulaliśmy się z 2 minuty. Zacząłem się kleić. Ona powiedziała, żebym nie płakał, bo ona też zaraz zacznie i że nie powinienem przez nią wylewać łez, bo nie jest tego warta i że zasługuję na dużo więcej szczęścia i miłości, niż ona jest w stanie mi dać. Jak wychodziłem od niej, powiedziała: "przepraszam". Po powrocie do domu znów mi się włączył "frajer" i napisałem jej, że nie ma mnie za co przepraszać, bo ja jestem temu wszystkiemu winny, że ją źle traktowałem itp., itp. Że mam nadzieje, że nam się ułoży i że będziemy szczęśliwi. Ona odpisała tylko: "wina zawsze leży po obu stronach...". Jedna rzecz mnie martwi, bo mi powiedziała, że ostatnio cały czas pije, i że wczoraj w dzień tyle chlali na akademiku, że zaliczyła 3 zgony i że w piątek (czyli już dziś) też idzie na imprezę. To sobie pomyślałem do cholery, to kiedy Ty chcesz myśleć o tym związku, skoro zawsze w tym pokoju ktoś jest, nie siedzi sama i nie ma czasu na głębsze co mam zrobić? Jak zauważycie jest wcześnie rano, nie śpię od 4, ponieważ nie może mi to dać spokoju. Muszę to jakoś naprawić, bo jest to bez wątpienia kobieta mojego życia, już raz wyszliśmy z mega opresji i o czymś to byłybyście w takiej sytuacji, co byście chciały, żeby Wasz facet zrobił? Starał się bardzo, aż za bardzo, czy jednak wolałybyście mieć spokój i czas na przemyślenie te kilka dni, tydzień-dwa. Jestem zdesperowany, chcę działać jak najszybciej, żeby to wszystko i będę wdzięczny za każdą radę. napisał/a: pomaraXcza 2008-04-16 21:32 Jesteśmy ze sobą już ponad 2 lata. Mamy chwile dobre i złe jak każda para. Ostatnio jednak zauważyłam, że zaczął mnie olewać np. nie odprowadza mnie do domu (czasem nawet jak jest już ciemno), nie kupuje mi kwiatów, jak siedzimy razem to woli pooglądać tv niż porozmawiać ze mną... I tak mogłabym wymieniać w nieskończoność. Sam nawet stwierdził, niby w żartach, że "jestem już zaklepana" i nie musi się starać:( Dziewczyny macie może jakieś sposoby albo pomysły jak temu zaradzić? Co zrobić żeby znów patrzył na mnie tak jak kiedyś;) napisał/a: SamSzef 2008-04-17 00:46 Moze wlac odrobine zazdrosci w jego serce? Pokazac ze nie jestes "zaklepana", ze nadal masz powodzenie u mezczyzn i ze gdzies tam moze czyhac ktos kto jest w stanie Ciebie mu odebrac..:D moze wymów sie czasem brakiem czasu, znajdz wlasne zajecia w ktorychh on nie bedzie uczestniczyl - na poczatku moze sie ucieszyc ze ma wiecej wolnego czasu na meskie rozrywki, ale pozniej wg mnie zacznie sie zastanawic gdzie wychodzisz, z kim piszesz smsy, gdie spedzasz tyle czasu bez niego. moze na jaki czas nie proponuj pierwsza spotkania czy wspolnego wyjscia, niech on przejmie inmicjatywe, nawet jesli t mialoby oznaczac 2-3 dni bez spotkania:) wyprobuj i napisz czy podzialalo(moze zajac troche czasu) ::) Dzień dobry! Domyślam się, jak trudno jest Panu pogodzić się z odejściem dziewczyny, zakończeniem związku i jak bardzo Pan teraz cierpi. Niestety (albo na szczęście) nie mamy jednak wpływu na uczucia drugiej osoby i nie jest możliwe zmuszenie kogoś do miłości i bycia szczęśliwym. Jeśli tak zadecydowała dziewczyna, jest możliwe, że jej decyzja o zakończeniu związku była świadoma, pewna i nie bierze pod uwagę ponownego związania się z Panem. Rozstanie zawsze jest trudnym doświadczeniem, po którym przeżywamy rodzaj żałoby - rozpaczy, żalu, poczucie, że "już zawsze będę tak nieszczęśliwy i nigdy w życiu nie zakocham się w innej osobie". Szczęśliwie, te uczucia z czasem słabną i mijają. Warto, aby zapewnił Pan sobie w tym trudnym czasie wsparcie bliskich osób - rodziny, znajomych, a być może także opiekę psychologa. Pozdrawiam! Psycholog, seksuolog i mediator rodzinny. Członek Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego. Nie smuć się! To, że masz PCo wcale nie musi oznaczać, że skomplikuje ono Twoje życie! Odpowiedz mam pco i jestem w ciąży :) pco stwierdzono u mnie 2 miesiące temu , pierwszy raz z objawami pco zgłosiłam sie do lekarza 7 lat temu, niestety trafiałam przez te lata na samych ignorantów dopiero mój aktualny lekarz potraktował całą sprawę z należytą powagą i już po miesiącu leczenia był rezultat w postaci ciąży :) pco można leczyć i kobiety z tą chorobą zachodzą w ciążę, oprócz laparoskopii powszechną metodą jest leczenie tabletkami z jednoczesnym monitorowaniem cyklu (tak było u mnie), jeśli nie planujesz na razie bobaska to dobrze abyś brała odpowiednio dobrane tabletki antykoncepcyjne (regulują pracę jajników nie dopuszczają do zwiększania problemów z narastającymi pęcherzykami) Tu masz link do forum w całości poświęconego pco uszy do góry! :) Odpowiedz Witaj, prawdopodobnie ja też mam PCO, piszę prawdopodobnie, bo nikt z lekarzy, przez których się przewinęłam nie postawił mi wprost takiej diadnozy. I kiedy jeden z nich powiedział mi ,że nie mam żadnych szans na naturalne zaciążenie to dokładnie po 3 miesiącach ,(kiedy dałam sobie totalnie już spokój z ciążą) zaszłam w ciążę i to zupełnie naturalnie bez zadnego starania się. Zobaczysz wszystko będzie dobrze. Odpowiedz Girl84 jak juz gdzieś pisałam, moja ginka powiedziała ze niektóre kobiety nawet nie wiedzą ze maja PCO a zachodzą w ciążę. Ja też mam PCO i udało mi sie zafasolkować. Czyli nie martw sie, bedzie dobrze. Odpowiedz nie smuc sie!!! przeczytaj sobie stronke, tam pisza o laparoskopii tu wklejam, to co najwazniejsze "PCO to nie wyrok, nie rozpatrujmy tej choroby w tych kategoriach. Często laparoskopia jest skuteczną metodą (chociaż zazwyczaj krótkotrwałą) leczenia PCO. Ja też mam (miałam) PCO, przyjmowałam Duphaston, Pregnyl, etc., ale dopiero laparoskopia okazała się skuteczna - w pierwszym cyklu po zabiegu zaszłam w ciążę. Pisałam już o tym parę razy na forum Bociana, ale będę to powtarzać do znudzenia - po to, żebyście się nie załamywały i wierzyły, że Wam też się uda, że dziewczyny z PCO też mają (a nie miewają) dzieci. Niech mój przypadek doda Wam otuchy, niech będzie dowodem na to, że PCO nie jest chorobą, z którą nie można wygrać. Przede wszystkim nie załamujcie się i nie poddawajcie się, trzeba walczyć wszelkimi dostępnymi środkami, laparoskopia to nic strasznego. Proponuję w przyszłości stworzyć listę dzieci, które urodziły się pomimo, iż ich mamy miały PCO - zobaczycie, ile jest takich "PCO-wych" dzieci." Trzymaj sie!!! Pozdrawiam, ASia Odpowiedz smutno mi .dziewczyny,moze jest ktoras z was,ktore dowiedziala sie o PCO zanim zaczela starac sie o jest postepowanie,jesli do bobaska jeszcze troche czasu? Co zrobic,zeby moc w przyszlosci zajsc w ciaze? Odpowiedz Girl84 jak juz gdzieś pisałam, moja ginka powiedziała ze niektóre kobiety nawet nie wiedzą ze maja PCO a zachodzą w ciążę. Ja też mam PCO i udało mi sie zafasolkować. Czyli nie martw sie, bedzie dobrze. Odpowiedz nie smuc sie!!! przeczytaj sobie stronke, tam pisza o laparoskopii tu wklejam, to co najwazniejsze "PCO to nie wyrok, nie rozpatrujmy tej choroby w tych kategoriach. Często laparoskopia jest skuteczną metodą (chociaż zazwyczaj krótkotrwałą) leczenia PCO. Ja też mam (miałam) PCO, przyjmowałam Duphaston, Pregnyl, etc., ale dopiero laparoskopia okazała się skuteczna - w pierwszym cyklu po zabiegu zaszłam w ciążę. Pisałam już o tym parę razy na forum Bociana, ale będę to powtarzać do znudzenia - po to, żebyście się nie załamywały i wierzyły, że Wam też się uda, że dziewczyny z PCO też mają (a nie miewają) dzieci. Niech mój przypadek doda Wam otuchy, niech będzie dowodem na to, że PCO nie jest chorobą, z którą nie można wygrać. Przede wszystkim nie załamujcie się i nie poddawajcie się, trzeba walczyć wszelkimi dostępnymi środkami, laparoskopia to nic strasznego. Proponuję w przyszłości stworzyć listę dzieci, które urodziły się pomimo, iż ich mamy miały PCO - zobaczycie, ile jest takich "PCO-wych" dzieci." Trzymaj sie!!! Pozdrawiam, ASia Odpowiedz

co zrobic zeby dziewczyna zaczela sie starac