U Mateusza: kazał im przekazać uczniom, że Jezus idzie do Galilei. U Łukasza: mężczyźni powiedzieli kobietom tylko, że Jezus zmartwychwstał. Piotr nie uwierzył kobietom i sam poszedł do grobu. U Jana: Jezus w grobie powiedział Marii Magdalenie, że zamierza wstąpić do Ojca. Wniosek: Gdy ksiądz na religii na podstawie jakiegoś Dlaczego Jezusa Chrystusa skazano na śmierć? Dla niektórych był zagrożeniem. Dokonywał cudów, uzdrawiał ludzi, nawracał. Jezus Chrystus kochał każdego bez względu na przewinienia Czy są różnice w ewangelicznych sprawozdaniach o zmartwychwstaniu? Mateusza 28: 1-10; Marka 16: 1-8; Łukasza 24: 1-10; Jana 20: 1-18; Porównanie historii o zmartwychwstaniu; Czy te różnice wykluczają zmartwychwstanie? O której godzinie kobiety poszły do grobu? Kto poszedł do grobu tego pierwszego dnia? Ilu aniołów było w grobie Odsłonięcia płyty dokonano w ramach prac renowacyjnych. Zawartość grobowca zaskoczyła naukowców. - Kiedy marmurowa płyta została odsłonięta, byliśmy zszokowani ilością znajdującego Wydaje się, iż ciało Jezusa zostało zawinięte w płótna razem z wonnościami przyniesionymi przez Nikodema i złożone w grobie (J 19,39-40). Z pewnością zostało owinięte w płótno. Złożenie bowiem nagiego ciała do grobu uważano w kulturze bliskiego wschodu za poważne uchybienie – zniewagę wobec zmarłego. Stąd też Kult Serca Jezusa ukształtował duchowość św. Faustyny! „W klasztornej kaplicy w Łagiewnikach w miejscu, gdzie dzisiaj jest obraz Jezusa Miłosiernego, znajdował się obraz Serca Jezusa” – przypomina o. Marek Wójtowicz SJ w rozmowie z KAI. Idea wynagradzania Sercu Jezusa była bardzo droga św. siostrze Faustynie . Zmartwychwstanie należy do innego porządku niż życie ziemskie Jezusa. Było również czymś innym niż jego cuda, o których poprzednio mówiliśmy (aczkolwiek ma sens omawiać je obok siebie, jak w mojej książce Cuda Jezusa, do której się tu ponownie odwołuję). Z Ewangelii należy wnioskować, że poprzez zmartwychwstanie Jezus nie powrócił do zwykłego życia ziemskiego, lecz przeszedł do nowego, wyższego sposobu życia w Bogu. Nie ma zatem opisów zmartwychwstania porównywalnych z opisami cudownych uzdrowień. Ewangelie zachowały natomiast świadectwa, że po śmierci na krzyżu Jezus żył nadal i można go było spotkać. Od strony miejsca w życiu Jezusa należałoby jego zmartwychwstanie przedstawiać nie tyle w związku z cudami na ziemi, nawet wskrzeszeniami, lecz razem ze śmiercią i z Ostatnią Wieczerzą. Są one łącznie objawieniem Jezusa i jego misji wobec ludzi. Z wydarzeń życia ziemskiego do zmartwychwstania odnoszą się jeszcze przekazane przez Ewangelie zapowiedzi męki i powstania z martwych oraz Przemienienie. Baranek z portalu luterańskiego Kościoła Odkupiciela w Jerozolimie, fot. Maciej Górnicki OPOKA Świadectwa Nowego Testamentu na temat powstania Jezusa z martwych można podzielić na trzy grupy. Pierwsza to relacje o znalezieniu pustego grobu, wzmocnione przez okoliczność, że był on zamknięty i strzeżony. Ciało Jezusa znikło i tylko powstanie z martwych mogło to wyjaśnić. Druga grupa to sprawozdania ze spotkań z Chrystusem zmartwychwstałym, z jego zjawień się, czyli „chrystofanii”. Przedstawiają one zdarzenia cudowne, naturalnie niewytłumaczalne. Trzecia grupa świadectw, pochodząca spoza czterech Ewangelii, to zapisane w Nowym Testamencie wyznania wiary pierwszych chrześcijan, których kluczowym punktem jest powstanie Chrystusa z martwych. Wynika z nich, że zmartwychwstanie było koniecznym i centralnym punktem wyznania wiary pierwszych chrześcijan i głoszonej przez nich Dobrej Nowiny. Ich waga leży również w tym, że zapewne zostały utrwalone na piśmie wcześniej niż relacje o znalezieniu pustego grobu i spotkaniach z Jezusem. Wszystkie te trzy grupy stanowią przesłankę dla przekonania, że Jezus naprawdę zmartwychwstał. Jest to po pierwsze jedyne wyjaśnienie zniknięcia ciała, po którym zostały tylko płótna grobowe. Następnie, wielu wiarygodnych świadków widziało Jezusa żywego po ukrzyżowaniu i pogrzebie. Kilka zjawień miało wielu świadków, co wyklucza halucynacje. Świadkowie są wymieniani, otrzymali też oni polecenie, by apostołowali. Z relacji tych wynika, że wydarzenia te pamiętane były we wczesnym Kościele w kraju Izraela. Wreszcie powstanie i rozwój pierwotnego Kościoła trudno by wyjaśnić bez takiego punktu wyjścia. Liczbę zjawień się zmartwychwstałego Jezusa trudno określić, gdyż nie zawsze wiemy, kiedy różne Ewangelie mówią o tych samych zdarzeniach. W każdym razie było tych zdarzeń około dziesięciu. Nie wszystkie musiały zostać opisane. Oprócz relacji z Ewangelii mamy też listę zjawień się Jezusa, zacytowaną przez św. Pawła w 1 Kor 15, 3-8. Informuje ona o ukazaniu się specjalnie Piotrowi i Jakubowi, a w końcu Pawłowi. Ewangelie o tym nie donoszą. Wymieńmy teraz dokładniej odpowiednie relacje ewangeliczne, najpierw te o pustym grobie, a następnie te o chrystofaniach. Odpowiada to kolejności z Ewangelii. Najpierw opisują one zjawienia się w Jerozolimie, a potem w Galilei. Stosując taką kolejność zaznaczmy jednak, że zjawienia się w Galilei są opisane tak, jakby były zaskoczeniem. To może wskazywać, że Jezus najpierw był widziany w Galilei, ale zjawienia się w Jerozolimie zostały przez ewangelistów przytoczone najpierw z powodu logiki geograficznej i teologicznej. Wniebowstąpienie koło Jerozolimy również sugeruje, że spotkania jerozolimskie miały miejsce później. Grób Jezusa, zamknięty i pod strażą, na trzeci dzień znaleziono pusty. Ewangelia św. Mateusza podaje, że strażnicy grobu przerazili się na widok anioła i uciekli, ale potem na polecenie kapłanów twierdzili, iż uczniowie ukradli ciało Jezusa (Mt 27, 62-66; 28, 4. 11-15). Te szczegóły bywają uważane za legendarne. Po szabacie, w niedzielę wczesnym rankiem, do grobu przybyły z pachnidłami trzy kobiety z otoczenia Jezusa (Mk 16, 1-8 i par.). W grobowcu spotkały anioła (aniołów) i usłyszały o powstaniu Jezusa z martwych. Z początku w zmieszaniu nie powtórzyły tego uczniom Jezusa, a gdy się zdecydowały, ci to zlekceważyli. Piotr z „uczniem umiłowanym” pobiegli jednak do grobowca i znaleźli tylko płótna pogrzebowe. Potem, jeszcze przy grobie, zobaczyła Jezusa żywego Maria z Magdali (J 20, 11-18). Oznajmił jej, że wstąpi do swego Ojca, Boga — powstanie z martwych jawi się jako przejście do życia w niebie, a nie powrót na ziemię. Według Mt 28, 9-10 Jezusa zobaczyły zaraz potem i inne kobiety. Przedstawienie kobiet jako pierwszych świadków zmartwychwstania musi odbijać autentyczne wspomnienia, gdyż świadectwo kobiet lekceważono i ewangeliści nie mieli powodu, by je eksponować. Potem nastąpiła seria spotkań Jezusa z uczniami. Ukazał się przynajmniej dwukrotnie uczniom zebranym razem i rozmawiał z nimi. Przy pierwszym spotkaniu razem i rozmawiał z nimi. Przy pierwszym spotkaniu upewnił ich, że nie jest duchem, lecz ma ciało (Łk 24, 36-43). Równolegle lub przedtem spotkał dwóch uczniów podążających z Jerozolimy do Emaus, rozmawiał z nimi i nierozpoznany siadł z nimi do stołu, a następnie zniknął (Łk 24, 13-35). Przy posiłku zganił jedenastu apostołów za niedowierzanie co do zmartwychwstania i nakazał im głosić Dobrą Nowinę (Mk 16, 14-18). Przez gest tchnienia udzielił im Ducha Świętego i nadał im władzę odpuszczania grzechów (J 20, 19-23). Przy ponownym zjawieniu się apostołom tydzień później zganił nieobecnego poprzednio Tomasza za niedowiarstwo (J 20, 24-29). Szymon Czechowicz, Zmartwychwstanie - Wikimedia Commons W Galilei Jezus spotkał grupę uczniów przy łowieniu ryb nad jeziorem Genezaret. Są to właściwie dwie relacje, o cudownym połowie ryb i rozpoznaniu Jezusa, oraz o rozmowie z Piotrem, któremu Jezus powierzył pasienie swoich owiec (J 21). W Galilei na górze ukazał się apostołom, zlecając im misję do wszystkich narodów (Mt 28, 16-20). W Ewangelii św. Mateusza jest to spotkanie końcowe, natomiast św. Łukasz opisuje odejście do nieba koło Jerozolimy, czterdzieści dni po zmartwychwstaniu. Wniebowstąpienie jest ostatnią chrystofanią. Towarzyszyły mu końcowe nauki dla uczniów (Łk 24, 44-53; Dz 1, 4-12). Z zachowanych rękopisów Ewangelii według św. Marka wynika, że pierwotnie nie obejmowała ona ustępu końcowego, Mk 16, 9-20. Zawiera on listę zjawień się Jezusa po zmartwychwstaniu. Ich charakterystyka pasuje po części do dłuższych opisów znanych z innych Ewangelii, ale nie jest z nich zapożyczona. Uważa się, że był to dawny, niezależny wykaz spotkań z Chrystusem zmartwychwstałym, potem dołączony do tej Ewangelii. Z powyższych świadectw wyłaniają się zaskakujące fakty. Było powszechnie wiadome, że Jezus został ukrzyżowany z wyroku prefekta rzymskiego na skutek oskarżenia ze strony przywódców żydowskich. Umarł na widoku publicznym straszną śmiercią. Martwe ciało zdjęto z krzyża i pochowano. Było to zapewne w piątek 7 kwietnia 30 roku. Na trzeci dzień rano, w niedzielę, czyli po szabacie i święcie Paschy Jezusa już nie znaleziono w grobie. Najpierw odkryły to kobiety z otoczenia Jezusa, a potem potwierdzili to jego uczniowie, którzy obejrzeli pusty grób. Następnie nastąpiła seria zjawień się Jezusa wobec rozmaitych świadków. Co się zatem stało? Jak już to było zaznaczone, samo zmartwychwstanie w ogóle nie mogło być opisane i Nowy Testament tego nie czyni. Po pierwsze, nie miało świadków. Po drugie, nie należy do tego świata, gdyż polega na przejściu od śmierci do życia w Bogu, w ciele przemienionym. Relacje ewangeliczne dotyczą uchwytnych dla zmysłów konsekwencji powstania Jezusa z martwych. Ale i te one pod pewnymi względami sprawiają trudność, gdyż świadkom trudno było przedstawić to, co widzieli. Z jednej strony zmartwychwstały Jezus zjawiał się w sposób realny i fizyczny, jadł i mógł powiedzieć uczniom: Obmacajcie Mnie i zobaczcie, bo duch mięsa i kości nie ma, a Ja mam, jak widzicie (Łk 24, 39; przekłady tego zdania są zwykle nie dość wyraziste); zaznaczmy, że według starożytnej tradycji żydowskiej anioły i zjawy nie jedzą. Kobiety mogły chwycić Jego stopy (Mt 28, 9). Apostoł Tomasz mógłby dotknąć ran: Unieś palec [ku śladom gwoździ] i zobacz moje ręce; unieś rękę i włóż w mój bok (J 20, 27). Jak za życia ziemskiego, Jezus przebywał z uczniami, nauczał ich, łamał chleb i dawał ostatnie polecenia. Taki sposób obecności przewyższa pojawienie się w wizji. Z drugiej strony, spotykający Jezusa doświadczali jego inności. Z początku nie poznawali go, a po rozpoznaniu czuli lęk. Także pusty grób wzbudził w pierwszej chwili strach i nieufność. Jezus mógł nagle się zjawić i zniknąć mimo ścian i zamkniętych drzwi. W każdym jednak opisie chrystofanii przychodzi decydujący moment, w którym można wypowiedzieć słowa: To jest Pan (J 21, 7): dostrzec, że Inny jest Tym Samym i rzeczywiście obecnym. Nie był to bowiem zwykły powrót do życia takiego jak przedtem, w czasie którego występował publicznie i każdy przypadkowy widz mógł się z jego osobą i nauczaniem łatwo zapoznać. Natomiast zmartwychwstałego spotkali tylko wybrani — nie przyszedł do świątyni, nie ukazał się Kajfaszowi czy Piłatowi (uznali by go zapewne za zjawę wywołaną przez złego ducha albo za halucynację). Skoro świadkowie różnie Jezusa w tej nowej postaci widzieli i odbierali, w każdej Ewangelii świadectwa o spotkaniu z Jezusem zmartwychwstałym przybierają inny kształt. Bardziej różnią się między sobą niż relacje o naukach i czynach za życia ziemskiego. Trudno je porównać i uszeregować. Twierdzi się czasem z tych powodów, że zmartwychwstanie nie było „faktem historycznym”, w tym znaczeniu co fakty historyczne z ziemskiego życia Jezusa. Do historii należą jedynie odblaski i następstwa zmartwychwstania. Te jednak potwierdzają, że zaszło ono rzeczywiście i w tym sensie jest historyczne. Powyższy sposób mówienia jest mylący, gdyż potocznie historyczne znaczy tyle, co rzeczywiste. Istotnie jednak fakt zmartwychwstania nie jest porównywalny z innymi faktami z historii ludzkiej. Nawet nazwę dla tego wydarzenia trzeba było dopiero utworzyć. Sądzić można, że ewangeliści świadomi byli niewystarczalności pisania o zmartwychwstaniu językiem doświadczenia codziennego a nawet dotychczasowej teologii. Termin „powstanie z martwych” (gr. anastasis ex nekron) wprawdzie już istniał, ale dotyczył nadziei na powrót do życia fizycznego, jakby reanimację zmarłych w dniu ostatecznym. „Wskrzeszenie” (po grecku formy od egeiro) oznaczało zbudzenie i podniesienie. Zmartwychwstałego Jezusa opisywano językiem zaczerpniętym ze Starego Testamentu. Nawiązywano do relacji o objawieniu się Bożej chwały. Zajęcie miejsca po prawicy Ojca to refleks języka, jakim Biblia mówiła o królowaniu Mesjasza. Pojawianie się Jezusa prezentowano też po części w języku opisów wizji (charakterystyczny termin „ukazał się”, gr. ofthe). Żaden z tych sposobów mówienia nie jest jednak w pełni zadowalający. Wyjaśnienia może wymagać jeszcze to, że część wypowiedzi Nowego Testamentu o zmartwychwstaniu Jezusa zakłada, że został wskrzeszony przez Boga, a część, że powstał własną mocą. Przypuszczalnie nie wynika to z rozwoju doktryny, w toku którego lepiej zrozumiano moc Jezusa. Pierwszy sposób brał pod uwagę percepcję żydowską i założenie, że wszystko w świecie trzeba przypisać Bogu. Drugi akcentował moc Jezusa, większą niż jakichkolwiek bogów i bohaterów świata ówczesnego, ale przede wszystkim jego uznaną przez chrześcijan boskość. Kształt świadectw o zmartwychwstaniu trzeba pojąć jako wynik stopniowego oswajania się z tym nowym, nieoczekiwanym i niepojętym zdarzeniem. Wymagało ono dobrania języka, którym można by o nim mówić. (W podobny sposób szukano w fizyce języka i wzorów dla zjawisk nowo odkrytych, na przykład kwantowych). Po zmartwychwstaniu uczniowie już czuli instynktownie, kim on jest. Nie od razu jednak tę wiarę i wiedzę dokładniej wypowiedziano. Żeby to zrozumieć, trzeba wyobrazić sobie rozwój świadectw o Jezusie zmartwychwstałym: od spotkania z niepojętym faktem po jego opisanie, od źródła do ujścia, od przyczyny do skutku. Ten wyjściowy fakt był naoczny i oczywisty, ale też sprzeczny z oczekiwaniami ludzkimi i z całym porządkiem świata. Zrodziło to problem psychologiczno-poznawczy u uczniów. Przecież po śmierci Jezusa ze strachu się ukryli, a gdy się dowiedzieli od kobiet, o pustym grobie i wizji, zlekceważyli tę wiadomość jako brednię (Łk 24, 11). Przede wszystkim jednak wydarzenie całkowicie nowego rodzaju nie mogło zostać należycie opisane dotychczasowym językiem ani też umieszczone w ramach dotychczasowych układów pojęć. Te trudności z przedstawieniem wrażeń i przeżyć wynikłych ze zmartwychwstania świadczą o ich autentyczności. Gdyby chrystofanie były zmyśleniem lub złudzeniem, opisy pozostałyby w ramach znanych uczniom Jezusa wyobrażeń religijnych i pojęć. Tymczasem zobaczyli oni coś całkiem niezwykłego, czego się nie spodziewali i czego nie potrafili do końca przedstawić. Część ludzi wątpi, czy racjonalne dowodzenie faktu zmartwychwstania jest możliwe i potrzebne. Nie mam tu na myśli niewierzących, którzy z założenia wykluczają możliwość zmartwychwstania. Niektórzy chrześcijanie przyjmują wiarę w Chrystusa, ale pojmują ją wewnętrznie i uczuciowo jako łaskę i warunek osobowej przemiany. Przyjmują Nowy Testament jako świadectwo o duchowym spotkaniu z Jezusem, ale mało interesują się uzasadnieniem podstaw wiary, traktując ją przeżyciowo. To podejście oddziela wiarę od rozumnego przekonania, sądząc, iż egzystencjalna wiara może się obyć bez historii i bez argumentacji. Jednakże uzasadniać fakt zmartwychwstania trzeba. Z drugiej jednak strony przy dowodzeniu wiarygodności wiary chrześcijańskiej na podstawie zmartwychwstania Jezusa separuje się fakt od wiary. Rozdziela się na dwa etapy jedno zjawisko. Uznanie świadectw o fakcie zmartwychwstania łączy się z wiarą w Chrystusa, a nie stanowi wstępu do niej. Fragment pochodzi z książki: Michał Wojciechowski Czym są Ewangelie? ISBN: 978-83-7720-280-7 wyd.: Wydawnictwo PETRUS 2015 Inny problem polega na tym, że w dowodzeniu bierze się za punkt wyjścia teksty Nowego Testamentu, czyli świadectwa jego autorów i w ogóle pierwszych chrześcijan. Od nich posuwamy się jakby pod prąd, by dotrzeć do Jezusa i zbadać wiadomości na temat zmartwychwstania. Wydaje się to naturalne, ale taki schemat, odpowiadając naszemu punktowi widzenia, spojrzeniu historyka, który po dwóch tysiącleciach stara się dojść jak najbliżej Jezusa, nie jest zgodny z porządkiem myślenia pierwszych chrześcijan i ewangelistów. Nie docierali oni do Jezusa, idąc mozolnie pod prąd czasu, lecz przeciwnie, najpierw doświadczyli spotkania z nim, a potem formułowali i rozwijali świadectwo o Nim. Nie potrzebowali udowadniać, ale czuli potrzebę przekazania wiadomości dalej i objaśnienia. Zmartwychwstanie Jezusa trzeba pojąć jako fakt, a tym samym jako naczelny argument na rzecz wiary chrześcijańskiej. Już św. Paweł napisał: Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara (1 Kor 15, 14). W związku z tym dla potwierdzenia wiarygodności chrześcijaństwa potrzebne jest stwierdzenie, że Jezus powrócił do życia. Dowodzą tego dane z Ewangelii. Zmartwychwstanie Jezusa jest wreszcie zapowiedzią i gwarancją naszego zmartwychwstania. Wydarzenie to jest podstawą wiary, treścią wiary i apelem o wiarę. Wieść o zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa domaga się przyjęcia i odpowiedzi. opr. ab/ab Pobrane z wnętrza próbki są o kilkaset lat starsze niż pierwotnie przypuszczano. Co to w praktyce oznacza? 31 października 2016 r. po raz pierwszy od wieków została otwarta pieczara grobowa znajdująca się w Bazylice Grobu Pańskiego w Jerozolimie - uznawana przez chrześcijan na całym świecie za miejsce, w którym pochowano po ukrzyżowaniu ciało Pana Jezusa. W pracach uczestniczyli naukowcy z Politechniki Narodowej w Atenach pod kierunkiem prof. Antonii Moropoulou. Odkryto wtedy pękniętą, kamienną płytę, na której wyryty był krzyż. Płyta leżała bezpośrednio na miejscu, w którym złożone było kiedyś ciało zmarłego. W 2016 r. naukowcy badający Grób Pański przypuszczali, że płyta ta pochodzi z okresu wypraw krzyżowych. Jednak najnowsze wyniki badań pokazują, że to znacznie starsze znalezisko - jest datowane na ok 345 r. n. e. To niezwykle cenna informacja, bo zgodnie z przekazami źródłowymi Grób Jezusa został odkryty i zabezpieczony przez rzymska wyprawę z 326 r. Płyta z wyrytym krzyżem została więc umieszczona w tym miejscu najprawdopodobniej niedługo po odkryciu Grobu Pańskiego. « ‹ 1 › » Gdzie rosło drzewo, z którego zrobiono Krzyż? Z jakiego gatunku drewna został on wykonany? Przeczytaj fragment książki Jamesa Charlesa Walla "Relikwie ukrzyżowania" i przekonaj się, co na temat drzewa Krzyża mówią apokryficzne legendy, europejski folklor i badacze. Kiedy na świecie rozbrzmiewała wiadomość o odnalezieniu Krzyża Świętego i każdy pytał o szczegóły, odpowiednio do sposobu myślenia każdego umysłu, rodziły się między innymi następujące pytania: Z jakiego drewna został zrobiony? Gdzie rosło drzewo? W jakim miejscu wypuściła pąki roślina, która, gdy dojrzała, miała stać się narzędziem tortur i surowym łożem śmierci Syna Bożego, Syna Człowieczego oraz środkiem zbawienia świata? Przeklęte drzewo! Błogosławione drzewo! Pytania te nie tylko zadawano, lecz także na każde z nich odpowiadano! Z potrzeb odpowiedzi wyrosło wiele tradycji, o których nigdy nie myślano przed wielkim odkryciem św. Heleny. Legenda o oleju miłosierdzia z drzewa życia Szeroko rozpowszechniona legenda mówiąca o pochodzeniu drzewa, opowiedziana po części w apokryficznej Ewangelii Nikodema (powstałej najpóźniej w III w.) oraz Złotej legendzie, brzmi mniej więcej tak: kiedy Adam zachorował, wysłał swojego syna Seta do bram ogrodu Eden, aby błagał Boga o kilka kropel oleju miłosierdzia wydobywającego się z drzewa życia, żeby namaścić nim jego głowę. Set łatwo odnalazł drogę do celu, jako że na śladach stóp Adama i Ewy od czasu ich wygnania nie wyrosła trawa. Kiedy modlił się przy bramie, ukazał mu się św. Michał i powiedział: "Zostałem wysłany do ciebie przez Pana. Wyznaczono mnie do nadzorowania ludzkich ciał. Mówię do ciebie, Secie, nie módl się do Boga we łzach i nie błagaj Go o olej miłosierdzia do namaszczenia twojego ojca, Adama, z powodu bólu głowy, gdyż nie możesz w żadnym wypadku go uzyskać aż do dnia i czasów ostatecznych, mianowicie, aż upłynie 5500 lat". Święty Michał dał mu jednak gałązkę z tego drzewa, a Set po śmierci Adama posadził ją na jego grobie. Z biegiem czasu drzewo bujnie się rozwinęło i osiągnęło wspaniały wiek. Kiedy Balkis, królowa Abisynii, przybyła do Salomona, oddała cześć temu drzewu, "gdyż - jak powiedziała - będzie na nim powieszony Zbawiciel świata i od tej chwili Królestwo Żydów przestanie istnieć". Słysząc to, Salomon nakazał, aby drzewo zostało ścięte i ukryte w Jerozolimie, gdzie wykopana była sadzawka Betesda. Anioł stróż tajemniczego drzewa poruszał wody sadzawki w pewnych porach roku, a ci, którzy jako pierwsi się w niej zanurzali, doznawali uzdrowienia ze swoich dolegliwości (zob. J 5,1-9). Gdy przybliżył się czas męki Zbawiciela, drzewo wypłynęło na powierzchnię sadzawki i z jego drewna wykonano pionową część krzyża. Poprzeczkę zrobiono z cyprysu; belkę, na której miały spocząć stopy, sporządzono z drzewa palmowego; a inskrypcję wypisano na kawałku drzewa oliwnego. Legenda o trzech nasionach W innej, często spotykanej wersji tej samej legendy archanioł Michał, który odmówił Setowi oleju miłosierdzia, wręczył mu trzy nasiona z drzewa poznania, by umieścił je pod językiem Adama w chwili, gdy ten będzie chowany. Obiecał, że wyrośnie z nich drzewo, a za sprawą wydanego przez nie owocu Adam dozna zbawienia i będzie znów żył. Z trzech ziaren wyrosły trzy drzewa, a mimo że złączone w jeden pień, każde było z innego rodzaju drewna: cedru, cyprysu i sosny. Z tego drzewa Mojżesz wyciął swoją laskę; Dawid kazał je przesadzić na skraj sadzawki w pobliżu Jerozolimy i pod jego gałęziami układał swoje psalmy. Salomon kazał je wyciąć, by zrobić z niego kolumnę do swojej świątyni. Okazało się jednak za krótkie, więc odrzucono je i przerzucono nad strumieniem, by służyło za most. Kiedy królowa Saba odwiedziła Salomona, odmówiła przejścia po tym drzewie, oznajmiając, że pewnego dnia spowoduje ono zniszczenie Hebrajczyków. Król nakazał jego usunięcie i zakopanie. Uczyniono to blisko sadzawki Betesda. W tym momencie własności drzewa zostały natychmiast przekazane jej wodom. Po skazaniu Chrystusa znaleziono je pływające po powierzchni sadzawki, a Żydzi użyli go jako głównej belki Krzyża. W legendach przeważało rozwiązanie, że różne części Krzyża zostały sporządzone z trzech lub więcej gatunków drzew wyrastających z jednego korzenia. Według innego, choć nie było to konsekwentnie rozwijane, trzy gatunki drewna złączyły się, tworząc jeden pień, z którego wykonana została pionowa belka. Wskutek tego jedna belka zawierała w sobie cechy trzech roślin. I znowu, ten osobliwy rozwój nastąpił z trzech ziaren zawierających trzy właściwości, choć będących owocem jednego i tego samego drzewa. Ciekawie jest obserwować, jak te same tradycje będą trwały przez wieki i jak jedne elementy zostaną z nich usunięte, a inne do nich dodane, aż w ostatecznej redakcji ich najbardziej pierwotna forma będzie niemożliwa do rozpoznania. Nawet sir John Mandeville (XIV w.) musiał żywić bardzo prostą wiarę w przywołaną tradycję - do jego czasu mocno już pogmatwaną - skoro mówiąc o swoich podróżach, wspomniał o drzewie, które służyło wówczas za most nad Cedronem, jakoby "z niego wykonany został Krzyż". Kilka gatunków drzew Zarówno Beda Czcigodny (ok. 672/673-735), jak i Jan VI Kantakuzen, cesarz bizantyjski (ok. 1292-1383), podali rozwiązanie, w którym Krzyż został sporządzony z czterech rodzajów drzewa: cyprysu, cedru, sosny i bukszpanu. Według papieża Innocentego III (1198-1216) belka pionowa była z jednego gatunku drewna, belka poprzeczna z drugiego, napis z trzeciego, a stopy wspierały się na wystającym stopniu wykonanym z czwartego gatunku drewna. W Anglii istniał pogląd, że drewno pochodziło z jemioły, która była wówczas drzewem, ale od chwili ukrzyżowania stała się tylko pasożytem. Mówiono też, że liść osiki drży, ponieważ Krzyż był wykonany z tego drzewa. W niektórych częściach Anglii przypuszcza się, że drzewo Krzyża było wykonane z dzikiego bzu. Po dziś dzień niektórzy pobożni wieśniacy starannie przepatrują przed spaleniem swój chrust z obawy, by nie znalazła się wśród niego żadna gałązka tego krzewu. W innym popularnym rozwinięciu główna belka Krzyża była wykonana z cedru, poprzeczka z cyprysu, inskrypcja została wyrzeźbiona w kawałku drzewa oliwnego, a podnóżek był z palmy. Niektórzy opowiadacze snujący legendy widzą w Krzyżu Świętym połączenie drewna jodły i bukszpanu. Według pewnej starej opowieści Krzyż został wykonany z "palmy zwycięstwa", "cedru nieskazitelności" oraz "oliwki królewskiego i kapłańskiego namaszczenia". W łacińskim wierszu czytamy z kolei: Podstawą Krzyża jest cedr,Palma wiąże ręce,Wysoki cyprys trzyma ciało,Oliwka w radości została zapisana. Justus Lipsjusz (1547-1606), najbardziej uczony autor w tej kwestii, sądzi, że Krzyż był prawdopodobnie wykonany z dębu, drzewa rosnącego obficie w Palestynie, łatwego do zdobycia i mocnego. Relikwie, które widział, były jego zdaniem właśnie z tego drewna. Angelo Rocca Camerte, opisując cząstkę Krzyża przechowywanego w Skarbcu Apostolskim, wskazuje na drewno dębowe. Prawdopodobnie to za ten fragment papież Leon Wielki (ok. 400-461) dziękuje Juwenalisowi, biskupowi Jerozolimy (przed 420-458), w jednym ze swoich listów, napisanym około 450 roku. Justus Lipsjusz, najbardziej uczony autor w tej kwestii, sądzi, że Krzyż był prawdopodobnie wykonany z dębu, drzewa rosnącego obficie w Palestynie, łatwego do zdobycia i mocnego. Curzon mówi, że wszystkie bardzo stare relikwie Krzyża, które widział, były z tego samego drzewa, mającego osobliwy, na wpół skamieniały wygląd. W swoim posiadaniu miał dwie relikwie, uważane za pochodzące z Prawdziwego Krzyża - starsza znajdowała się w relikwiarzu z końca XIII wieku, drugą zaś, z innego drewna, przechowywał we współczesnej oprawie. Folklor europejski o drzewie Krzyża Świętego Tyle o różnych opiniach na temat drzewa Krzyża Świętego, które w końcu, mimo mnogości przypuszczeń, pozostawiają pytania bez odpowiedzi. Folklor europejski obfituje w nie; obecność pewnych legendarnych wątków notujemy w rozmaitych krajach, w których przeważają te same tradycje. Fragmenty, które widział autor niniejszej książki, mają intensywną barwę umbry palonej; słoje, troszkę jaśniejsze, nieco odstają od otaczającego je, rozkładającego się włókna, ale ich substancja jest zbyt zniszczona, by móc stwierdzić, z jakiego gatunku drzewa pierwotnie pochodziły. Gdzie wyrosło drzewo Krzyża? Według przekazów król Dawid przesadził je z Libanu na miejsce w pobliżu Jerozolimy. "Na zachód od Jerozolimy stoi dość duży kościół w miejscu, gdzie urosło drzewo Krzyża" - mówi sir John Mandeville około 1360 roku. Henry Maundrell (1665-1701) w swoim opisie greckiego klasztoru, który odwiedził w odległości pół godziny drogi od Jerozolimy, powiada: "Tym, co najbardziej zasługuje na uwagę w konwencie, jest przyczyna, dla której jego klasztor nosi swoją nazwę i został ufundowany. Jest tam bowiem ziemia, którą żywił się korzeń karmiący drzewo, które dostarczyło drewna na wykonanie Krzyża. Pod ołtarzem głównym możesz zobaczyć dziurę w ziemi, gdzie stał pień tego drzewa". O milę czy dwie na zachód od Jerozolimy, w dolinie otoczonej wzgórzami, znajduje się grecki monaster Krzyża Świętego. O znajdującym się w nim konwencie wspominają dwaj przywołani wyżej podróżnicy. Został on założony w okresie niewiele późniejszym od odkrycia dokonanego przez św. Helenę. Stojące obecnie budynki są bardzo stare. Fragment książki Jamesa Charlesa Walla "Relikwie ukrzyżowania" Coraz szerzej rozpisują się media izraelskie na temat rewelacji francuskiego archeologa, który miał odkryć urnę grzebalną ze szczątkami „brata Jezusa” – w domniemaniu Jezusa naukowiec André Lemaire ogłosił na łamach amerykańskiego czasopisma „Biblical Archeology Review”, iż odkrył on urnę grzebalną (ossarium), na której znajduje się napis: „Jakub, syn Józefa, brat Jezusa”.Sensację podchwyciły wnet izraelskie gazety. Wypowiada się tu wicedyrektor Wydziału Archeologicznego izraelskiego Departamentu ds. Starożytności archeolog Uri Da’ari, który twierdzi, że bardzo prawdopodobna jest przynależność odkrytych szczątków do Jakuba Apostoła, brata Jezusa Chrystusa. Zwykle bowiem na grobowcach lub ossariach umieszczano imię zmarłego i jego ojca – wystarczyłoby więc podać: Jakub, syn Józefa. Jeżeli dodano jeszcze imię brata zmarłego (co czyniono bardzo rzadko) – w tym wypadku Jezusa, to dlatego, że osoba ta musiała być ważna, nie tylko dla archeologowie izraelscy przypominają jednak, że w ówczesnej Jerozolimie, czyli w drugiej połowie I w. (tuż przed wybuchem powstania żydowskiego przeciw Rzymianom), żyło ponad 40 tys. Żydów, zaś imiona: Jakub (po hebrajsku i aramejsku – Jakow lub Ja’akow), Józef (Josif) i Jezus (Jeszu lub Jeszua) należały do bardzo popularnych. Mogło istnieć około kilkudziesięciu przypadków podobnych zestawień trzech imion w rodzinach ówczesnych Uri Da’ari uważa, że kamienna urna ze szczątkami zmarłego i odczytanym podpisem będzie miała duże znaczenie dla świata chrześcijańskiego, o ile hipoteza, że są w niej szczątki Jakuba, brata Jezusowego, zostanie potwierdzona dodatkowymi dowodami. Jest to także ważne znalezisko dla dziejów starożytnego Izraela, choć nie tak wysokiej rangi – dodał wywiadzie dla radia izraelskiego powiedział on ponadto, że władze izraelskie zezwoliły na czasowe wywiezienie odkrytej urny poza granice kraju. Potem znalezisko wróci do Izraela i zostaną podjęte rozmowy, czy zostanie ono wystawione w którymś z państwowych muzeów archeologicznych czy też pozostanie w rękach autora odkrycia, napis na urnie z prochami zmarłego jest najstarszym dowodem historycznym – poza tekstami Nowego Testamentu – ziemskiego życia Jezusa Chrystusa. Według specjalistów liternictwo aramejskie, zastosowane na ossarium, było używane tylko w latach 10-70 po Chr., a powstanie naczynia oszacowano na rok dodać, że wg katolickiej egzegezy Nowego Testamentu Jezus Chrystus nie miał rodzonego brata, który byłby synem Józefa. Ci, których Pismo Święte nazywa „braćmi Jezusa”, byli w rzeczywistości Jego krewnymi, gdyż słowo „brat” ma w języku aramejskim szersze znaczenie niż po Czytelniku,cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie! Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz prosimy Cię o wsparcie portalu za pośrednictwem serwisu Patronite. Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj. W porównaniu z Cezareą Jerozolima nie miała wielu atutów. W początkach IV wieku była niepozorną mieściną, leżącą na uboczu imperium, z dala od głównych szlaków handlowych. Wystarczył jeden przedsiębiorczy biskup, żeby wszystko się zmieniło. Rankiem 7 maja 351 r. mieszkańcy Jerozolimy byli świadkami niezwykłego zjawiska. Na niebie nad miastem pojawił się ogromny krzyż. Widoczny przez kilka godzin miał się rozciągać między Golgotą i Górą Oliwną i lśnić jaśniej niż słońce. Ludzie byli tak przerażeni, że niemal wszyscy natychmiast pobiegli do kościoła. Panice trudno się dziwić. Starożytni – nie tylko poganie, ale także chrześcijanie – do cudownych znaków podchodzili z całą powagą. Taki fenomen musiał zostać uznany za zapowiedź niezwykłych wydarzeń. Co lepiej znający Pismo Święte mogli nawet pamiętać słowa Jezusa z Ewangelii św. Mateusza, że krzyż na niebie będzie znakiem powtórnego przyjścia Mesjasza, a co za tym idzie – końca świata. Świetnie wiedział o tym biskup Jerozolimy Cyryl. Uznał, że o wydarzeniu tej wagi natychmiast należy poinformować cesarza Konstancjusza II. Napisał więc list, w którym szczegółowo zrelacjonował pojawienie się znaku i ostrzegał, by władca przygotował się na koniec świata. Ale świetlisty krzyż nie jest jedynym, o którym Cyryl wspomina. Niejako przy okazji biskup chwali się, że kościół w Jerozolimie przechowuje bezcenną relikwię – prawdziwy krzyż – ten, na którym umarł Jezus. Na dodatek, według Cyryla, miał go odnaleźć ojciec Konstancjusza, Konstantyn Wielki. Pozornie wszystko się zgadza. Konstantyn, pierwszy cesarz chrześcijanin, ufundował w Jerozolimie wspaniały kościół, zwany dziś Bazyliką Grobu Świętego. Wzniesiono go w miejscu, w którym miały się znajdować Golgota i grób Jezusa. Tam także, według późniejszych legend, odnaleziono ukryty przez setki lat krzyż. Choć sam Konstantyn nigdy nie był w Jerozolimie, to Cyryl zapewne przypisał mu znalezisko jako inicjatorowi prac wokół grobu Jezusa. Problem w tym, że nic nie wskazuje, by podczas nich dokonano takiego odkrycia. Ba, nie jest nawet pewne, czy krzyż odnaleziono za życia cesarza, który zmarł w 337 r. Skąd te wątpliwości? Przede wszystkim stąd, że o działalności Konstantyna w Jerozolimie wiemy całkiem sporo, ale na temat krzyża dostępne nam źródła milczą. Poszukiwania grobu Jezusa rozpoczęto z rozkazu Konstantyna w 325 lub 326 r. Pierwszym krokiem było usunięcie wznoszącej się na usypanej z ziemi i kamieni gigantycznej platformie świątyni Afrodyty i boskiego Hadriana. Przykrywała ona miejsce, w którym, jak sądzono, znajduje się święty grób. Prace prowadzono z dużym rozmachem. Biskup Cezarei, Euzebiusz, biograf Konstantyna i historyk Kościoła, twierdzi, że ziemię spod świątyni bogini miłości uznano za „skażoną nieczystością kultu demonów”. Cesarz miał nakazać jej usunięcie i wywiezienie jak najdalej od placu budowy. Gdy tylko udało się tego dokonać, odnaleziono „czcigodne i najświętsze świadectwo zbawczego zmartwychwstania”, czyli grotę, w której miał zostać pochowany Jezus. Euzebiusz szczegółowo relacjonuje przebieg budowy bazyliki, która z rozkazu cesarza miała być „piękniejsza od wszystkich kościołów, jakie by tylko były na całym świecie”. Opisuje też wizytę w Palestynie cesarzowej Heleny, matki Konstantyna, i ufundowane przez nią kościoły na Górze Oliwnej i w Betlejem. Słowem nie wspomina jednak o tym, by cesarz bądź jego matka odnaleźli w Jerozolimie relikwię krzyża. Trudno sobie wyobrazić, by ów skrupulatny historyk i biskup leżącej niedaleko Jerozolimy Cezarei Palestyńskiej nie słyszał o wydarzeniu tej miary, gdyby rzeczywiście zaistniało. Czy zatem Cyryl kłamał w liście do Konstancjusza? Nie jest to oczywiste. Zdaniem niektórych historyków Euzebiusz po prostu przemilczał odnalezienie krzyża. Co mogło nim kierować? Z jednej strony teologia. W swoich rozważaniach Euzebiusz skupiał się na olbrzymiej roli, jaką dla chrześcijan miało zmartwychwstanie Chrystusa, a do jego śmierci na krzyżu nie przywiązywał dużej wagi. W relacji o budowie Bazyliki Grobu Świętego. wyraźnie koncentruje się na grocie, w której miał zostać złożony i zmartwychwstać Jezus, a zupełnie pomija Golgotę, która także znajdowała się w obrębie zbudowanego przez Konstantyna kościoła. Nie mniej ważna od teologii mogła być jednak kościelna polityka i ambicje. Euzebiusz jako biskup Cezarei Palestyńskiej na pewno nie był zainteresowany dodawaniem Jerozolimie prestiżu, jakim niewątpliwie było posiadanie relikwii krzyża. Dlaczego? Tak się składa, że biskupi Cezarei i Jerozolimy toczyli zażartą walkę o wpływy oraz władzę. By zrozumieć naturę tego konfliktu, trzeba przypomnieć, że do momentu, w którym Konstantyn zainteresował się Jerozolimą, Cezarea była najważniejszym chrześcijańskim miastem Palestyny. Tutejsi biskupi cieszyli się statusem metropolitów, co oznacza, że biskupi okolicznych miast uznawali ich pierwszeństwo, a także niekwestionowany autorytet. Jako przywódcy silnej gminy chrześcijańskiej w ludnym i bogatym portowym mieście, które na dodatek było stolicą prowincji, mieli do tego wszelkie podstawy. Niemałe znaczenie odgrywała także tamtejsza szkoła teologiczna z ogromną biblioteką. Jej założycielem był sam Orygenes, jeden z najważniejszych teologów i myślicieli chrześcijańskich. Uczniem tej szkoły był także Euzebiusz. W porównaniu z Cezareą Jerozolima nie miała wielu atutów. W początkach IV wieku była niepozorną mieściną, leżącą na uboczu imperium, z dala od głównych szlaków handlowych. Niegdyś kwitnące miasto nigdy nie podniosło się po zniszczeniach dokonanych przez Rzymian, którzy zdobyli je i zburzyli w 70 roku, tłumiąc żydowskie powstanie. W 135 r., po kolejnej rewolcie, cesarz Hadrian, by upewnić się, że Jerozolima już nigdy nie będzie sprawiać problemów, postanowił dosłownie zatrzeć pamięć po buntowniczym mieście. Wygnał z niego wszystkich Żydów (a wśród nich także chrześcijan) i zmienił nazwę na Aelia Capitolina, która przyjęła się i była powszechnie używana aż do VII wieku. Zlecił także prace budowlane, które na trwałe zmieniły topografię miasta. Wśród nich było usypanie wspomnianej już gigantycznej platformy, na której wzniesiono kompleks świątyń: Jowisza, Afrodyty i samego cesarza oraz forum. Na początku IV wieku Aelię zamieszkiwali głównie poganie, przeważnie weterani legionowi, a gmina chrześcijańska była niewielka. Wydawać by się mogło, że w początkach IV w. jedyną przewagą Jerozolimy nad Cezareą mogła być chrześcijańska symbolika. Przecież to w Mieście Dawida umarł, zmartwychwstał i wstąpił do nieba Jezus, by wspomnieć tylko najważniejsze dla chrześcijan wydarzenia opisane w Biblii. Jednak, choć z dzisiejszej perspektywy może się to wydać dziwne – w końcu dzisiejsi chrześcijanie uważają Jerozolimę za święte miasto – do początków IV w. nie budziła ona większego zainteresowania wyznawców Chrystusa. Ba, do Jerozolimy podchodzono raczej z rezerwą – głównie z powodów teologicznych. Popularny pogląd głosił, że miasto odegrało już swoją rolę w bożym planie, a upadkiem i pognębieniem zostało ukarane za zabicie Chrystusa. „Upadło – jak pisał Euzebiusz – by już nigdy nie powstać”. Pierwsi chrześcijanie byli także nieufni wobec koncepcji świętych miejsc, którą uznawali za pogańską. Wreszcie istniał bardzo prozaiczny powód braku zainteresowania Jerozolimą. W niepozornym mieście nie było jakichkolwiek atrakcji, które mogłyby przyciągnąć wyznawców Chrystusa. Wszystko to zmieniło się dzięki cesarzowi Konstantynowi i przedsiębiorczemu biskupowi Jerozolimy Makaremu. To właśnie on podczas soboru w Jerozolimie zachęcił cesarza do poszukiwań grobu Jezusa i przekonał do podniesienia prestiżu miasta. W soborowych dokumentach przywódca niewielkiej jerozolimskiej gminy wymieniany jest wśród najważniejszych hierarchów imperium – po biskupach Rzymu, Antiochii i Aleksandrii. Nagle niepozorna Jerozolima zyskała w konflikcie z potężną Cezareą kilka atutów: zainteresowanie i szacunek cesarza, a co za tym idzie, dostęp do jego przepastnej kasy, z której finansowano budowę Bazyliki Grobu Świetego. Wreszcie samą wspaniałą świątynię i ufundowaną przez Helenę bazylikę Wniebowstąpienia Pańskiego na Górze Oliwnej. Czy, jak twierdzi Cyryl, dzięki zleconym przez Konstantyna pracom jednym z atutów Jerozolimy stała się także relikwia krzyża? Choć, jak wspomniano wyżej, milczenie Euzebiusza w tej sprawie może budzić wątpliwości, to mamy inne dowody, z których wynika, że to bardzo mało prawdopodobne. W 333 r. Palestynę odwiedził anonimowy pielgrzym. Ponieważ najpewniej pochodził z Galii, historycy ochrzcili go Pielgrzymem z Bordeaux. Zawdzięczamy mu niezwykle szczegółową relację z Jerozolimy. Wiele wskazuje na to, że lokalni przewodnicy oprowadzali gościa po mieście, pokazując mu miejsca, które miały mieć związek z wydarzeniami opisanymi w Biblii. I tak Pielgrzym widział wieżę, na której szatan miał kusić Jezusa, skałę, przy której zdradził go Judasz, i kolumnę, przy której uwięzionego Chrystusa biczowali żołnierze. Uwagę zwraca jednak fakt, że choć Pielgrzym odwiedził Bazylikę Grobu Świętego, to ani słowem nie wspomina, by znajdowały się w niej relikwie krzyża. Milczenie Euzebiusza i Pielgrzyma wskazuje, że wbrew temu, co twierdził Cyryl, za czasów Konstantyna Kościół w Jerozolimie nie posiadał jeszcze owych relikwii. Jednak z pisanego w maju 351 r. listu biskupa do cesarza Konstancjusza wynika, że już kilkanaście lat później prawdziwy krzyż był w tym mieście. Jeśli wierzyć Cyrylowi, wieść o tym, że niezwykła relikwia jest w Jerozolimie, szybko rozeszła się po imperium. „Dzięki tym, którzy którzy biorą z [drzewa krzyża – przyp. red.] rozeszło się ono już stąd po niemal całym świecie” – pisze biskup, sugerując, że napływającym do Jerozolimy pielgrzymom rozdawano fragmenty relikwii, by mogli je zabrać w drogę do domu. O tym, jak ogromna była potrzeba posiadania takiej drzazgi, może świadczyć historia przytoczona przez jedną z pątniczek, Egerię. Była świadkiem obchodów Wielkiego Piątku w Jerozolimie około połowy lat 80. IV wieku. Z jej relacji wynika, że rzesze wiernych oddawały hołd drzewu krzyża, całując je. Każdy ze zbliżających się do relikwii był bacznie obserwowany przez pilnujących go diakonów, bo któregoś razu jeden z pielgrzymów próbował odgryźć jej fragment. Jak widać, biskup Cyryl odniósł wielki sukces w promowaniu zarówno miasta, jak i krzyża. Wszystko dzięki umiejętnie budowanej legendzie. Jej częścią jest opowieść o odnalezieniu krzyża przez cesarzową Helenę, matkę Konstantyna, którą po raz pierwszy spisał zapewne pod koniec IV wieku biskup Gelazy w niezachowanej do dziś „Historii Kościoła”, najprawdopodobniej zainspirowany opowieściami Cyryla. Historia ta ma dwie podstawowe wersje. Jedną za Gelazym powtarzają niemal wszyscy starożytni historycy Kościoła opisujący Helenę, dodając przy tym coraz to nowe, sensacyjne szczegóły. Cesarzowa miała natrafić na trzy krzyże, ukryte w grobie Jezusa. Obok znaleziono tabliczkę (titulus) ze słynnym napisem INRI. Natychmiast pojawił się problem, jak odróżnić krzyż, na którym umarł Jezus, od tych, na których wisiało dwóch łotrów. Biskup Makary przeprowadził wówczas praktyczny test. Krzyże po kolei przykładano do ciała chorej kobiety – kiedy po dotknięciu trzeciego z kolei została uzdrowiona, obecni uznali, że musi chodzić o ten właściwy. W drugiej wersji opowieści – zapewne późniejszej – miejsce ukrycia krzyża miał wyjawić Żyd Judasz. Po przybyciu do Jerozolimy Helena wypytywała mieszkańców, gdzie może się znajdować krzyż, ale ci nie chcieli jej nic powiedzieć. Cesarzowa nakazała więc wrzucić Judasza do studni, a ten po jakimś czasie zdecydował się ujawnić cenne miejsce. Następnie nawrócił się i przyjął imię Kyriakis: ten, który należy do Pana. Ta wersja historii była niezwykle popularna w średniowieczu, bowiem powtórzył ją w słynnej „Złotej legendzie” Jakub de Voragine. Dlaczego legenda o Helenie stała się tak popularna, że nawet dziś niektórzy wierzą w jej prawdziwość? Wiele wskazuje na to, że wynikało to z polityki Kościoła i walki o wpływy, a także z chęci zadzierzgnięcia przez Cyryla dobrych relacji z władcami imperium. Tym razem z kobietami z cesarskiego rodu, które w ostatnich dziesięcioleciach IV wieku pielgrzymowały do Palestyny i lubiły się porównywać z pobożną, hojną i potężną Heleną. Chętnie też zapewne oglądały krzyż, który Cyryl usłużnie im pokazywał. Wpływowe pątniczki musiały być przecież zadowolone. Dla dobra Jerozolimy. „Fot. East News, Getty Images ”

co znaleziono w grobie jezusa